- Pani jest córką pana Johnatana Coulahana?
- Tak, to ja. Co z nim? Co z moim tatą?
- Niestety nie najlepiej, wątpimy czy przeżyje najbliższe kilka godzin, więc chcielibyśmy zapytać o możliwość transplantacji, ponieważ jego organy nie zostały uszkodzony, a także ma uniwersalną grupę krwi, więc moglibyśmy pomóc innym ludziom w razie śmierci pani ojca.
- Ok, ale chcę z nim zostać tak długo jak to będzie możliwe.
- Oczywiście, czy mają państwo jakąś rodzinę? Żeby ich poinformować o stanie zdrowia?
- Tata mówil żeby kiedyś zadzwonić do jakiejś kobiety gdyby on... Miał jej numer telefonu w komórce, ma na imię Chandni.
- Dobrze, poinformujemy ją. Może pani pójść do taty, pielęgniarka przyniesie pani dokumenty do podpisania.
Odwróciłam się i spojrzałam, na chłopaków.
- Jak chcecie to możecie wracać, ja chcę z nim zostać, muszę.
- Nie ja zostaję, zapomniałaś jesteśmy przyjaciółmi, przyjaciele nigdy siebie nie zostawiają w takich sytuacjach. - powiedział Tommy, i podszedł aby mnie przytulić.
- Ja też zostanę. - Odparł Zayn, poczym wziął mnie za rękę.
- Dziękuję wam,- wyszłam z uścisku Tommy'ego - za to że mogę na was liczyć.
To powiedziawszy poszłam na sale na której leżał mój tata. Mimo iż wiedziałam że prawdopodobnie mnie nie słyszy, chciałam mu to wszystko powiedzieć. Zaczęłam opowiadać mu o całym pobycie w Nowym Yorku. O koncercie, spacerze, O sprawie z Jas i Harry, o Tommym i Jay'u, o zakładzie i wreszcie o Zaynie. W ciągu mojego monologu przyszła pielęgniarka i przyniosła dokumenty do podpisania. Przeczytałam je pokrótce i podpisałam je, wiedząc że być może uratuje to więcej niż jedno życie.Trzymałam tatę za dłoń przez cały czas, do samego końca. Niemal widziałam jak ulatuje z niego życie. Kiedyś podpisał papiery że w razie takiej sytuacji ni chce żeby go ratowano, więc mogłam tylko patrzeć jak powoli odchodzi. Kończyłam swą konwersację bez odpowiedzi i zbliżał się świt. Przez okno przebiły się pierwsze promienie słońca gdy nagle, ciało taty pochłonęły drgawki a aparatura pikała coraz szybciej, zawołałam lekarzy i wszyscy patrzyliśmy jak powoli odchodzi. Było po wszystkim, teraz mogłam odejść, lekarze zaczęli przewozić tatę na blog operacyjny, aby uratować narządy i przygotować do transplantacji. Wyszłam z sali, i nie pamiętam co było dalej, aż do chwili pogrzebu. Wtedy już nie płakałam, wylałam wszystko z siebie wcześniej. Zobaczywszy tych wszystkich ludzi, dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego jak wszyscy lubili mojego tatę i jak wielu go znało. Wszystko działo się tak szybko że nie zauważyłam, nawet jak ludzie zaczęli odchodzić z cmentarza i w końcu przy grobie zostałam tylko ja i Jasmine. Machnęłam na nią ręką aby zaczekała w samochodzie. Chciałam jeszcze chwilę zostać sama.
- Tak, to ja. Co z nim? Co z moim tatą?
- Niestety nie najlepiej, wątpimy czy przeżyje najbliższe kilka godzin, więc chcielibyśmy zapytać o możliwość transplantacji, ponieważ jego organy nie zostały uszkodzony, a także ma uniwersalną grupę krwi, więc moglibyśmy pomóc innym ludziom w razie śmierci pani ojca.
- Ok, ale chcę z nim zostać tak długo jak to będzie możliwe.
- Oczywiście, czy mają państwo jakąś rodzinę? Żeby ich poinformować o stanie zdrowia?
- Tata mówil żeby kiedyś zadzwonić do jakiejś kobiety gdyby on... Miał jej numer telefonu w komórce, ma na imię Chandni.
- Dobrze, poinformujemy ją. Może pani pójść do taty, pielęgniarka przyniesie pani dokumenty do podpisania.
Odwróciłam się i spojrzałam, na chłopaków.
- Jak chcecie to możecie wracać, ja chcę z nim zostać, muszę.
- Nie ja zostaję, zapomniałaś jesteśmy przyjaciółmi, przyjaciele nigdy siebie nie zostawiają w takich sytuacjach. - powiedział Tommy, i podszedł aby mnie przytulić.
- Ja też zostanę. - Odparł Zayn, poczym wziął mnie za rękę.
- Dziękuję wam,- wyszłam z uścisku Tommy'ego - za to że mogę na was liczyć.
To powiedziawszy poszłam na sale na której leżał mój tata. Mimo iż wiedziałam że prawdopodobnie mnie nie słyszy, chciałam mu to wszystko powiedzieć. Zaczęłam opowiadać mu o całym pobycie w Nowym Yorku. O koncercie, spacerze, O sprawie z Jas i Harry, o Tommym i Jay'u, o zakładzie i wreszcie o Zaynie. W ciągu mojego monologu przyszła pielęgniarka i przyniosła dokumenty do podpisania. Przeczytałam je pokrótce i podpisałam je, wiedząc że być może uratuje to więcej niż jedno życie.Trzymałam tatę za dłoń przez cały czas, do samego końca. Niemal widziałam jak ulatuje z niego życie. Kiedyś podpisał papiery że w razie takiej sytuacji ni chce żeby go ratowano, więc mogłam tylko patrzeć jak powoli odchodzi. Kończyłam swą konwersację bez odpowiedzi i zbliżał się świt. Przez okno przebiły się pierwsze promienie słońca gdy nagle, ciało taty pochłonęły drgawki a aparatura pikała coraz szybciej, zawołałam lekarzy i wszyscy patrzyliśmy jak powoli odchodzi. Było po wszystkim, teraz mogłam odejść, lekarze zaczęli przewozić tatę na blog operacyjny, aby uratować narządy i przygotować do transplantacji. Wyszłam z sali, i nie pamiętam co było dalej, aż do chwili pogrzebu. Wtedy już nie płakałam, wylałam wszystko z siebie wcześniej. Zobaczywszy tych wszystkich ludzi, dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego jak wszyscy lubili mojego tatę i jak wielu go znało. Wszystko działo się tak szybko że nie zauważyłam, nawet jak ludzie zaczęli odchodzić z cmentarza i w końcu przy grobie zostałam tylko ja i Jasmine. Machnęłam na nią ręką aby zaczekała w samochodzie. Chciałam jeszcze chwilę zostać sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz