Główni bohaterowie imagina, zdjęcia, niebawem może będzie więcej.
czwartek, 23 maja 2013
Rozdział VI: Złe przeczucie
Tego dnia, wstałam wcześnie, nie
mogłam spać, poszłam zrobić sobie kawę. Przebrałam się w dresy i poszłam pobiegać,
doszłam do ławki w parku i usiadłam na niej. Wstałam dzisiaj z dziwnym
wrażeniem że stanie się coś niedobrego. Zaczęłam się zastanawiać co to mogło by
być, na myśl same czarne rzeczy, więc odgoniłam od siebie te okropieństwa i
spojrzałam w niebo. Było właśnie około 8, więc słońce powinno świecić ładnie,
lecz zakryły je brzydko szare chmury, kolejny zły omen. Postanowiłam wrócić do
domu i wrócić gorący prysznic, może wtedy mi przejdzie to złe nastawienie. Nie
omyliłam się, choć przeczucie że stanie się coś niedobrego nadal chodziło mi
pogłowie, nie powiedziałam o tym nikomu, nie chciałam ich martwić. Zaczęłam
więc myśleć o dzisiejszym występie. Poszła do Tommy’ego żeby poćwiczyć, zajęło
nam to do 6 gdy stwierdziliśmy że powinniśmy zacząć się zbierać i coś zjeść.
Zrobiłam sobie omleta i kawę na pobudzenie. Bałam się, bo tym razem miałam zaśpiewać
na trzeźwo, więc zastanawiałam się czy w ogóle dam radę bez takiego mocnego
kopa jakim jest alkohol, który przeważnie dodaje mi odwagi. Zjadłam i poszłam
do siebie do pokoju, aby się ogarnąć, wybrałam ten zestaw a włosy lekko
podkręciłam lokówką i puściłam ich luźno. Usiadłam na łóżku gdy do pokoju
weszła Jas. Spojrzała na mnie, była już ubrana w to, a jej proste włosy
związane były w koński ogon.
- No dobra gadaj, jak się
czujesz, chyba się nie denerwujesz, co?
- Tak trochę.
- Ty się denerwujesz? Przecież
wiesz że ci świetnie pójdzie.
- No tak, ale jak człowiek nie
jest najebany, to ma trochę mniej odwagi, co za tym idzie że ma stresa. Jestem
właśnie w takiej sytuacji. Normalnie do dupy.
- To się napij jednego, w czym
problem?
- A w tym że obiecywałam Tommy’emu
że do końca występu nic nie wypije, potem będę mogła się schlać.
- No to rzeczywiście dupa. No
dobra zbierajmy się i idziemy, i przestań się bać bo jeszcze pawia puścisz na
scenie.
- No weź mnie nie strasz.
Wyszliśmy wszyscy kierując się do
pubu gdzie mieliśmy wystąpić, na ten czas swój telefon dałam Jas żeby mi nie
przeszkadzał a gdyby ktoś zadzwonił, to ona odbierze, w końcu jesteśmy
przyjaciółkami. Ja i Tommy poszliśmy na zaplecze, przedzierając się przez tłum ludzi,
którzy oblegali lokal, zaczynało się za pół godziny, Ja i Tommy występowaliśmy
jako trzeci i musieliśmy zgłosić swe przybycie u kierownika baru. On skierował
nas za kulisy sceny. Pierwszą osobą był młody chłopak, niewiele starszy ode
mnie, zaśpiewał świetnie. Zszedł ze sceny a jego miejsce zajęły trzy
dziewczyny, one świetnie tańczyły do piosenki, którą śpiewały choć samo jej
wykonanie nie należało do najlepszych. Teraz była kolej na nas. Menadżer baru
wyszedł na scenę i zapowiedział nas. Wkroczyliśmy na scenę, powitani oklaskami.
Wtedy zauważyła że przybyło wielu ludzi którzy byli tego samego wieczoru co
imprezowaliśmy. W sumie mnie to bardzo ucieszyło i dodało odwagi. Tommy zaczął
śpiewać, a ja rozglądnęłam się po uśmiechając się, chciałam wypatrzeć osobę
która obiecała że będzie na pewno. Jest! Stał z resztą chłopaków z 1D przy
barze i uważnie się nam przyglądał, uśmiechnęłam się do niego jeszcze szerzej,
a wtedy przyszła moja kolej śpiewania. Rozpoczęłam więc mocnym głosem wersje w
oryginale śpiewaną przez Olivie Newton- John.
-
You'd better shape up, cause I need a man, and my heart is set on you, You'd
better shape up, you'd better understand, to my heart I must be true.
Śpiewaliśmy szeroko się
uśmiechając i wiedzieliśmy oboje z Tommym, że ludziom się podoba, więc
dawaliśmy z siebie wszystko żeby tylko wyszło jak najlepiej. Wszyscy dobrze się
bawili, a my we dwoje chyba najlepiej ze wszystkich zebranych na Sali. Piosenka
się skończyła a my zeszliśmy ze sceny, nagrodzeni wielkimi brawami. Cieszyłam
się z tego powodu bardzo, bo wiedziałam że nikt z poprzednich uczestników nie
spodobał się publiczności tak jak my. Przez myśl przeszła mi myśl że mogła bym
śpiewać dla ludzi przez całe życie skoro im się podoba jak to robię a mnie
sprawia to przyjemność. Od razu pobiegli do nas chłopaki z One Direction, aby
pogratulować świetnego występu. Zastanawiał się tylko gdzie jest Jas i Jay bo
nigdzie ich nie widziałam, lecz nie myślałam o tym dłużej bo właśnie staną
przede mną Zayn. Popatrzyłam mu prosto w oczy, zobaczyłam że jest przepełniony
szczęściem i jednocześnie zachwycony. Pochylił się nade mną i pocałował. Było
to wspaniałe uczucie. Czas nagle dookoła nas się zatrzymał. Krzyki i oklaski
ucichły. Zostaliśmy sami, tylko ja i on. Trwało to dość krótko, ze względu iż
mnie i Tommy’ego wezwano z powrotem na scenę bo właśnie wygraliśmy konkurs.
Szczęśliwa jak nigdy dotąd, bo właśnie przeżyłam dwie najwspanialsze uczucia
weszłam na scenę wraz z Tommy’m. Odebraliśmy nagrodę w postaci 1000 dolarów i
kuponów na darowe shoty w tym barze. Stojąc na scenie zobaczyłam pod samymi
drzwiami Jasmine i Jay’a. Ona była smutna, spływały jej łzy po policzku a Jay
obejmował ją ramieniem. Wtedy spojrzała na mnie i machnęła ręką abym podeszła.
Zeszłam szybko ze sceny ze złym przeczuciem. Takim samym jakie ogarnęło mnie
rano podczas biegu. Za mną pociągnęłam Tommy’ego, Zayna i resztę chłopaków.
Zbliżając się do przyjaciółki zauważyłam że trzyma w ręce mój telefon, nie
rozumiałam, powinna mieć go w torebce.
-Hej, Jasmine o co chodzi? – spytałam
wystraszonym głosem, spodziewając się najgorszego.
- On… Właśnie dzwonili ze
szpitala.
- Jakiego szpitala, przecież nic
się nie stało. – wszyscy chłopcy teraz przysłuchiwali się naszej wymianie zdań
z uwagą. Z mojej twarzy całkowicie zniknęło szczęście, które przed chwilą na
nie gościło a na jej miejsce wstąpiło lekkie przerażenie przed tym co ma
powiedzieć Jas.
- Właśnie na twój telefon
dzwonili, jako do krewnej, twój tata miał wypadek samochodowy, żyje, jeszcze,
lecz może nie przeżyć nocy, prosili o kontakt, żebyś potwierdziła swoje dane, i
w razie czego mogła zezwolić na przeszczep jego narządów jeśli on…. – tu głos
jej się załamał, nie mogła dokończyć zdania.
W tym momencie, straciłam nad sobą kontrolę,
wybiegłam na ulicę, właśnie zaczynał padać deszcz.
Nie mogąc złapać tchu upadłam, na
chodnik zdzierając kolana do krwi. Poczułam lekki ból lecz był on niczym w
porównani z tym co teraz czułam w środku. Spojrzałam w niebo, teraz już ciemne,
krople deszczu mocno uderzały w jej twarz, tak jakby niebo również płakało tak
jak Jas. Nie mogąc się dłużej powstrzymać z oczu poleciały słone łzy, które
zlały się w jedność z deszczem. Oddychałam szybko, krztusząc się łzami. Nie
mogłam stracić taty. Nie teraz. Nie miałam mamy, nauczyłam się żyć bez niej,
lecz tata był jej jedyną podporą, jedyną rodziną jaką miała, bez niego będzie
zwykłą sierotą.
-
India, India, spójrz na mnie, musisz wstać, rozumiesz?
- Tak, wstanę, muszę jechać do
Taty, muszę mu pomóc, on nie może umrzeć.
- Pojedziesz ale nie w takim
stanie. Musimy na razie wrócić do mieszkania, przebrać się i zawiozę cię do
niego dobrze? – spytał Tommy.
-Tak, masz rację, nie może mnie
zobaczyć w taki stanie.
Wróciliśmy do mieszkania,
wysuszyłam włosy przebrałam się w to zmyłam makijaż, wzięłam parasolkę i torebkę
po czym wyszłam z pokoju, Tommy właśnie zakładał kurtkę.
- Wezmę kluczę i możemy jechać. –
powiedział. Po chwili zeszliśmy na dół. Otworzył mi drzwi.
- Jadę z wami. – powiedział ciemnowłosy
chłopak, miał szczery smutek na twarzy. To był Zayn.
Rozdział V: Szczęśliwa sukienka
Obudziłam się koło trzeciej, leżałam na swoim
łóżku, poduszka obok mnie była obśliniona. Usiadłam na łóżku, i wtedy
zauważyłam że nie mam spodni i spałam w staniku, na który miałam założoną
czyjąś skórzana kurtkę, byłam w majtkach, a na nogach miałam kowbojki w których
wczoraj poszłam imprezować. Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Musiałam
wziąć prysznic. Po drodze widziałam że Jas ogląda telewizję, ale na szczęście
mnie nie zauważyła. Wychodząc z łazienki, zastanawiałam się czyja była kurtka,
pomyślałam że pewnie Tommy’ego. Zgłodniałam więc poszłam do kuchni i zrobiłam
sobie jajecznice na bekonie z cebulką, smażąc ją wszedł Tommy, ogarnięty, i nie
widać było że miał kaca, tak jak po mnie.
-
Przegrałeś zakład – powiedziałam, zwalając jajecznicę na talerz, a brudną
patelnie wrzucając do zlewu. – Myjesz naczynia.
-
Myślałem że mi darujesz, z ciebie to normalnie zła kobieta jest.
-
Przyznaj że ty mi byś nie darował, więc ja nie zamierzam ci odpuścić. –
powiedziałam i wyszłam z kuchni do salonu siadając obok mojej przyjaciółki.
Zjadłam, i poszłam odnieść talerz. Wchodząc wyszczerzyłam się do Tommy’ego
podłym uśmieszkiem i dołożyłam talerz do sterty brudnych naczyń, po czym
poszłam do pokoju i spojrzałam na telefon. Dwadzieścia sześć wiadomości z
wczoraj i 2 z dziś, wszystkie z jednego numeru, domyśliłam się że to Zayn. W
tym momencie, telefon znowu zadzwonił, odebrałam więc go.
-
Słucham?
- Hej tu
Zayn, chyba się domyśliłaś, co?
- Tak,
nie trudno było zgadnąć.
-
Chciałem zapytać czy bardzo cię kac męczy – zapytał chichocząc cicho, ale
usłyszałam przez telefon.
- Nie
śmiej się, wcale nie mam kaca, a ty?
- Ja też
nie. Spotkamy się dzisiaj morze?
- Ok,
możemy iść na spacer do Central Parku, jak chcesz.
- Spoko,
podejdę pod ciebie za jakąś godzinę. To Pa. – Rozłączyliśmy się, włożyłam
telefon do kieszeni i poszłam do salonu z szerokim uśmiechem na twarzy.
-
Wybierasz się gdzieś? – spytała Jas.
- Tak
idę na spacer.
- I to
wprawia cię w takie szczęście? Z kim idziesz?- zaczęła wypytywać , uśmiechając
się podejrzliwie.
- A
zgadnij!
- Niech
pomyślę… - zrobiła myślącą minę, i zaczęła się pukać palcem po brodzie, Ha – ha
bardzo śmieszne – pomyślałam sobie. – Już wiem to Zayn Malik, bożyszcze
nastolatek z całego świata! No nieźle ci się udało.
- To nie
tak, my po prostu idziemy na spacer, jak para kumpli.
- Jasne,
ale jak przyjdziesz z tego spaceru to założę się że już będziecie razem.
- Tak,
naśmiewaj się ze mnie, jak ja tu mam poważny problem!
- Nie
masz się w co ubrać? Pożyczę ci coś.
- A
pożyczysz konkretnie tę czerwoną sukienkę w kwiatki z kołnierzykiem?
- Ale to
moja ulubiona! Nie dam ci jej, zapomnij!
- No weź
pliska, o nic innego cię więcej nie poproszę. -
zrobiłam smutną minkę szczeniaka.
- Nie-e.
- No
weź, a jeśli dzięki tej sukience będę z Zaynem.
- No
dobra…
Przebrałam
się w to, usta pomalowałam czerwoną szminką a rzęsy pociągnęłam tuszem. Tak wyszykowana wyszłam z domu gdyż otrzymałam sms’a
od Zayna że czeka na mnie na dole. Wyszłam na zewnątrz i ujrzałam wspaniałego
chłopaka, w którym nie ukrywam kochałam się na zabój. Uśmiechnął się zawadiacko
gdy mnie zobaczył, czym sprawił, że lekko się zarumieniłam spuszczając głowę i
spoglądając na niego uwodzicielsko.
- To co,
idziemy? – spytał.
- Ależ
oczywiście. – odpowiedziała. Szliśmy, całą drogę rozmawiając o wczorajszej imprezie,
przy okazji okazało się że skórzana kurtka którą zobaczyłam rano była Justin
Biebera. Zayn uświadomił mi kilka faktów z wczorajszej imprezy, powiedział że
mocno zabawiliśmy i musimy to powtórzyć, on przy okazji rozwalił w którymś z
lokali stół, za co zostaliśmy stamtąd wyrzuceni. Muszę przyznać, że pamiętał o
wiele więcej niż ja, co sprawia że trochę mi głupio.
-
Następnym razem muszę wypić trochę mniej. – powiedziałam, gdy właśnie
wchodziliśmy na teren parku.
- Ja mówię
to sobie przed każdą imprezą ale jakoś mi to nie wychodzi, tracę własną wolę i
zbyt daję się ponieść melanżowi czym skutki są rozwalone stoły i inne rzeczy,
którymi wolałbym się nie chwalić.
-
Hahaha, rozumiem sama czasami mam tak samo. Kiedyś jak byłam na ognisku i
poszłam na spacer z chłopakiem, którego teraz nienawidzę ale to mało ważne, byłam
strasznie schlana już wtedy, i weszłam w jakieś jeżyny czy coś, sama nie wiem
ale kłuło i krzyczę do niego „kurwa w jeżyny wlazłam” on odparł żebym stamtąd
wyszła a ja tylko powiedziałam pierdole to i kopnęłam je z czego wyszła
poobdzierana noga, bo byłam w balerinach, potem mi się urwał film i więcej nie
pamiętam.
- To
jeszcze nie tak najgorzej. Hm, muszę ci przyznać że nieźle się zgraliśmy oboje,
niby tacy nie pozorni ale jak się schlejemy to wychodzą nam różne dziwne rzeczy.
- Nom. –
spojrzałam na niego i zauważyłam że jego twarz jest bardzo blisko mojej, odwróciłam
szybko głowę i spojrzałam na jeziorko po którym pływały łabędzie.
- Patrz,
łabędzie, pokarmimy ich? Mam trochę chleba.
- Ok, chodźmy, - powiedział nieco
urażonym tonem Zayn. Resztę spacer – randki spędziliśmy bardzo miło, choć
starałam się aby nie doszło do pocałunku z całych sił, wiedziałam że tego chcę
choć nie teraz, jest jeszcze za wcześnie, boję się kolejnego związku,
pływaliśmy razem po jeziorze w łódce i rozmawialiśmy jak najlepsi przyjaciele,
czułam że mogę mu zaufać.
Zayn odprowadził mnie do domu, po
czym się pożegnaliśmy i on też wrócił do siebie. Weszłam na górę zamknęłam za
sobą drzwi, oparłam się o nie i zagryzłam wargę, pogrążając się w myślach.
Zastanawiałam się właśnie jak będzie następnym razem, gdy przerwał mi głos
Tommy’ego.
- Jak, było na randce, chociaż
właściwie nie wiem dlaczego pytam bo po twojej minie widzę że zajebiście.
- Noo, normalnie mam ochotę
skakać ze szczęścia.
- Ty weź lepiej nie skakaj mi tu bo
dziurę w suficie wyjebiesz, lepiej się przebierz i musimy zacząć ćwiczyć na
piątkowy wieczór.
- Piątkowy wieczór? – spytałam wciąż
zamyślona, gdy ściągałam buty.
- Tak. Konkurs. Pamiętasz?
- A no tak, sorki, idę się
przebrać zjem coś, a ty w tym czasie wydrukuj sobie tekst piosenki Youre the
one That I want, z musicalu Grease.
- Ok, właśnie się
zastanawiałem co wymyśliłaś. – powiedział i poszedł do swojego pokoju aby
wydrukować tekst. Ja w tym czasie poszłam do siebie, przebrałam się w to i
poszłam sobie coś zjeść, zobaczyłam że jest lazania, więc włożyłam sobie
kawałek, wlałam sobie soku i zjadłam. Przyszedł Tommy i zaczęliśmy ćwiczyć. Od
tej pory przez cały tydzień przygotowywaliśmy się prawie w każdej wolnej
chwili, rano chodziliśmy biegać gdzie podczas biegu też ćwiczyliśmy, w związku
z tym nie miałam zbyt wiele czasu by widzieć się z Zaynem, pisaliśmy ze sobą
może w ciągu tego tygodni może ze dwa razy, zaprosiłam go na piątkowy wieczór,
żeby zobaczył mój i Tommy’ego występ.
wtorek, 14 maja 2013
Witam:p
przyszedł czas na notkę jakąś, więc piszę bo widziałam że jest ponad 20 wyświetleń, lecz zero komentarzy, więc jeśli ktoś czyta imagina, i mu się podoba albo ma jakieś pytania, albo chce zasugerować jak mogłyby się toczyć dalsze losy bohaterów, to proszę piszcie to w komentarzach, nibawem będzie kolejny rozdział, jest napisany w połowie, będzie raczej długi:p
przyszedł czas na notkę jakąś, więc piszę bo widziałam że jest ponad 20 wyświetleń, lecz zero komentarzy, więc jeśli ktoś czyta imagina, i mu się podoba albo ma jakieś pytania, albo chce zasugerować jak mogłyby się toczyć dalsze losy bohaterów, to proszę piszcie to w komentarzach, nibawem będzie kolejny rozdział, jest napisany w połowie, będzie raczej długi:p
niedziela, 12 maja 2013
Rozdział IV: Uniknięcia
Doszłyśmy
do naszej ulubionej knajpki, zamówiłyśmy dwie kawy i zaczęłyśmy rozmowę, w
sumie nie zdziwiło mnie to co mówiła, czyli że świetnie się bawiła i że Harry
ją pocałował, czego mogłam się spodziewać ale jak doszła do końca swojego
opowiadania, gdzie się schlała to wzięła głęboki oddech chcąc coś ukryć.
- No co
zrobiłaś, znam tę minę mnie nie oszukasz.
- Ja
byłam pijana i wgl, a potem po prostu sobie poszłam, ja… - zaczęła się plątać w
zeznaniach.
- Gadaj
konkretnie bo krokietem w łeb dostaniesz.
-
Przespałam się z Harrym, a potem po prostu uciekłam.
- ŻE
KURWA, GADAJĄCA OD RZECZY PRZYJACIÓŁKO CO? – szczęka mi opadła, a z niej
wychlapała się herbata.
- Nie
każ mi tego powtarzać. To cholernie dziwne, nawet numeru telefonu ani nic.
- Ja
pierdole, kurwa mać, co teraz zrobisz?
- A jak
myślisz po co z tobą gadam na ten temat, nie mam pojęcia co mam zrobić
geniuszu.
- Ok,
nie unoś się tak. Ale wiesz że ja nie mogę ci w żaden sposób pomóc.
- No
tak, wiem, po prostu to zignoruję, jak się odezwie to dobrze a jak nie to nic
na to nie poradzę, bo w sumie i tak wiem że między nami nic nie będzie a ja
jestem zainteresowana kimś innym, bardziej realnym.
- Chyba
nawet wiem kim. –Na tym zakończyłyśmy rozmowę o 1D,a przeszłyśmy do zakładu
między mną a Tommy. Umówiliśmy się na dzisiaj, Jay i Jas mieli iść z nami jako
żeby nam towarzyszyć, i żeby nie było żadnych przekrętów. Wróciłyśmy około 18, zaczęłam się przygotowywać do
wyjścia. Chłopaki poszli jeszcze tylko po jakieś zakupy bo lodówka zaczęła
świecić pustkami. Wrócili po jakieś pół godziny i poszli się przebrać, ja
ubrałam się w to a Jas w to. Ruszyliśmy wszyscy do drzwi a Tommy powiedział
głośno:
-
Ruszamy na balety! - po czym wyszliśmy z
domu, w którym zostawiłam telefon, dzisiaj nawet nie zwracając na niego uwagi
przez cały dzień, był wyciszony i leżał pod poduszką więc nie wiedziałam nawet
że ktoś dzwonił. Tej nocy wiele się działo. Jas i Jay, w sumie nie pili z nami
tylko siedzieli, gadali, i śmiali się z wygłupów moich i Tommy’ego. A my w
każdym pubie, piliśmy coraz to większe i większe ilości alkoholu. Będąc w Gatsby, jednym z pubów, tańczyłam na
stole razem z Tommy, nie byłam jeszcze bardzo nawalona, ale wystarczająco by
mieć odwagę zatańczyć na stole. Wszyscy oczywiście zwrócili na nas uwagę Tommy
zszedł ze stołu, a w tym momencie zaczęła lecieć piosenka ABBY lecz w wykonaniu
Amandy Sayfried Gimme! Gimme! Gimme!. Zaczęłam śpiewać, więc barman
zaproponował mi karaoke, zgodziłam się i poszłam na scenę, a wkoło zabrzmiały
oklaski, które tylko dodały mi odwagi, po drodze zgarnęłam jeszcze dwa shoty,
poprawiłam włosy, i zaczęłam śpiewać i tańczyć od początku piosenki. Słowa
znałam na pamięć bo uwielbiałam stare piosenki, a zwłaszcza tę. Zaczęłam też tańczyć według jakiegoś bliżej
nie znanego mi układu tanecznego, ale ludziom się podobało, więc mogłam się
tylko cieszyć. Po pierwszej zwrotce zobaczyłam że Tommy wychodzi z toalety więc
postanowiłam ruszyć ku niemu z mikrofonem w ręce śpiewając refren:
- Gimme! Gimme! Gimme a man after midnight! Won't
somebody help me chase the shadows away? – zaśpiewałam mu prosto w twarz
rzucając wyzwanie i podając mikrofon. Pobiegłam w tym czasie do Dj’a po drugi
mikrofon jako że swój dałam Tommy’emu.
- Gimme! Gimme! Gimme a girl after midnight! Take me through the darkness to
the break of the day! – skończył śmiało chłopak zmieniając trochę słowa, po
chwili rozpoczynając drugą zwrotkę wskakując na scenę obok mnie i śpiewając
równie dobrze co ja. Tańczyliśmy obeje, uzupełniając się krokami. Piosenkę skończyliśmy uśmiechając się od ucha
do ucha. Zeszliśmy ze sceny kierując ku Jay’owi i Jasmine, kiedy ktoś złapał
mnie za rmię i obrócił tym samym obracając Tommy’ego. Okazało się że był to
Zayn.
- Mogę
pogadać z twoją dziewczyną przez chwilę? -
spytał mulat.
- India
nie jest moją dziewczyną, ale pozwalam ci z nią pogadać jako z moją
przyjaciółką. A tak wgl jestem Tommy, a ty? Bo skądś cię chyba znam.
-
Osobiście to raczej nie, bo też bym wiedział, ale jestem Zayn Malik. –
odpowiedział myśląc że jego imię i nazwisko podpowie coś Tommy’emu.
- Zaraz,
zaraz – teraz spojrzał na mnie – czy to nie jest czasami członek zespołu który
ty jesteś fanką? Byłyście wczoraj z
Jasmine na koncercie, czekaj jak on się nazywał… - jego mina wyrażała
intensywne myślenie.
- One
Direction, nie wysilaj się już bo zakładam że i tak byś nie zgadł.
- Hej,
ja tu jestem! – zwrócił na siebie uwagę Zayn.
- Ok, to
ja spadam, zostawiam was samych,
pogadajcie sobie.
- Dobra,
idź już!
- Potem
wracamy do zakładu. – powiedział i znikną w tłumie ludzi.
- No
więc milo cię znów widzieć. – powiedziałam do Zayna.
- Mnie
też. Wy na serio nie jesteście razem? – spytał chłopak ze szczerym zdziwieniem
w oczach.
- Na
serio, a czego pytasz?
- To
wasze zachowanie na scenie i wgl, wyglądało jakby to była wasza piosenka, i
macie jakiś specjalny układ czy coś, a wcześnie jeszcze na ty stole, nie powiem
zwróciliście uwagę na siebie chba wszystkich w ty klubie, Niall nawet film
nagrał na pamiątkę.
- Nie
jesteśmy razem i nigdy nie byliśmy, jesteśmy po prostu dobrymi przyjaciółmi, a
założyłam się z nim o to czy potrafię się ostro bawić i raczej nie chce go
przegrać, więc daję z siebie wszystko.
- No
chyba że tak, chciałem zapytać czemu nie odbierałaś telefonu ode mnie. Dzwoniłem
przez cały dzień, mając nadzieję że odbierzesz i pogadamy.
- O
kurwa, kompletnie o nim zapomniałam i nawet go teraz przy sobie nie mam.
Przepraszam cię bardzo, nie wiedziałam. Z kim jesteś tutaj?
- Z
Niallem, był Harry i Louis, ale wyszli jakieś 15 minut tem mówiąc że muszą się
przewietrzyć, ale jeszcze nie wrócili.
- To
może dołączycie do nas, teraz idziemy do 22’th?
- Ok ,
zadzwonię do Niall’a. – powiedział wyciągając telefon z kieszeni.
- Nie
musisz dzwonić, tu jestem. – to był Niall, który właśnie wpychał sobie do buzi
garść orzeszków w serze.
- O to
dobrze, idziemy z nimi co ty na to?
- Nie ja
mam dość, zresztą głodny jestem, zadzwoniłem sobie już po taksówkę, wrócę do
hotelu, ale ty idź.
- Dobra,
to my idziemy, uważaj na siebie żarłoku. – powiedział, i odeszliśmy do stolika
przy którym siedzieli Jay, Tommy i Jas.
- Hej,
India, powiem ci coś tylko się na mnie nie wściekaj, dobra? – spytał robiąc
minę smutnego psiaka.
- Co
zrobiłeś?
-
Właściwie to niewiele, tylko przyszedł właściciel tego lokalu i powiedział że
za tydzień jest noc piosenek musicalowych i spytał czy byśmy nie wzięli
udziału, a ja się zgodziłam, i nas zapisał, i musimy wziąć udział, nie można
się wycofać.
- No
wreszcie zaproponowałeś kolejną imprezę, już myślałam że nudny jesteś. –
powiedziałam, a on zrobił zdziwioną minę.
-
Mówiłam ci że się zgodzi, znam ją lepiej od ciebie, więc przegrywasz zakład,
dawaj dychę.
-
Hahaha, już wiem co zaśpiewamy.
- Dobra
idziemy dalej, bo coś tu za długo siedzimy. – Wyszliśmy z klubu, kierując się w
stronę następnego. A potem było ich jeszcze kilka. Pamiętam że wróciliśmy około
5 rano, ja i Tommy, słaniając się na nogach, ledwo zmieściliśmy się w drzwi
głośno się śmiejąc, Zayna, odprowadziliśmy do Hotelu, a Jay i Jasmine byli
całkowicie trzeźwi ale zmęczeni. Nie pamiętam za wiele, ale śnił mi się dziwny sen, że jakiś chłopak grzebie w
wiaderku na szampana, po czym, wyciąga innego, i tak jeszcze trzech innych,
widziałam go z daleka, wszystko działo się na jakiejś scenie w teatrze,
myślałam że to magik, ale podchodząc bliżej, zauważyłam że był to Liam.
Rozdział III: Zakład
Wchodząc
do mieszkania, nadal myślałam o dzisiejszym spotkani. Ale musiałam zejść na
ziemię i uporać się z tym co dzieje się teraz, czyli co powiedzieć Tommy’emu i
Jay’owi o Jasmine. Właściwie to o tym jeszcze nie pomyślałam bo byłam zajęta
czymś innym. No cóż, coś trzeba wymyślić bo inaczej będzie cienko. Wzięłam
głęboki oddech i weszłam do mieszkania, gdzie w salonie i kuchni było zapalone
światło. Na przywitanie zobaczyłam Jay’a. Tommy siedział na krześle przy stole
w kuchni popijając herbatę i patrząc dziwnie na brata. Odważyłam się w końcu
spojrzeć na Jaya.
- Hej,
Gdzie Jasmine? – spytał od razu.
- Hej,
poszłyśmy na pizzę, a ona spotkała jakichś znajomych i zaprosili nas na imprezę
ale ja stwierdziłam że jestem zmęczona i wróciłam do domu a ona poszła z nimi,
właściwie to nie wiem kto to był, nie znam ich. – powiedziałam z miną
niewyrażającą żadnych uczuć oprócz szczerego zmęczenia malującego się na mojej
twarzy.
- A jak
było na koncercie? – spytał Tommy, którego bardziej lubiłam niż Jaya, który
wydawał mi się jakiś inny, w ogóle nie podobny do swojego brata bliźniaka.
- Super,
stałyśmy w pierwszym rzędzie, dali świetny występ, będzie co opowiadać, ale to
jutro bo dzisiaj już nie mam siły, darłyśmy się z całych sił. Pójdę już do
siebie jeśli nie macie nic przeciwko.
- Ok,
jasne możesz iść. – tym razem odpowiedział Jay z myślącym wyrazem twarzy, co
mnie nieco zaskoczyło, ale zdjęłam buty i włożyłam je do szafki, po czym
poszłam do pokoju który obecnie zajmowałam z nieobecną tej nocy Jasmine.
Zamknęłam za sobą drzwi, opierając się o nie
i odetchnęłam głęboko i uśmiechnęłam się do swoich myśli, który znowu rozpoczęły
temat Zayna. Zastanawiałam się co teraz robi gdzie jest. Nurtowała mnie również
nieco inna myśl gdzie polazła Jasmine, wiem tylko tyle że zmyła się gdzieś z
Harrym. No cóż będę musiała jutro z nią poważnie porozmawiać. Tymczasem przebrałam
się w piżamy, była to fioletowa bluzka na ramiączkach i szare szorty w
fioletowe paski. Włosy związałam w luźny warkocz, który sięgał mi teraz nieco poza łokcie. Wzięłam z szuflady
słuchawki które podpięłam do telefonu, włączyłam pierwszą piosenkę którą była I
Will Always Love You Whitney Houston i położyłam się do łóżka. Zasnęłam zanim
piosenka się skończyła. Pochłonęły mnie sny.
Śniło mi się że byłam ubrana w białą długą
suknię która zakrywała mi nogi tak że niebyło ich widać, unosiłam się najwyraźniej
bardzo wysoko nad ziemią bo wszędzie było biało szare chmury a daleko w oddali
było widać prześwitujące pomiędzy nimi blade słońce, rękawy sukienki były
równie bardzo długie, ponieważ nie widziałam swoich rąk, przez chwilę
zastanawiałam się jakim cudem unoszę się, wtedy spojrzałam do tyłu i ujrzałam
wielkie wręcz ogromne skrzydła, które lekko się poruszał na tyle mocno abym
mogła się unosić w jednym miejscu nie spadając w dół, lecz też nie zbyt mocno
abym z tego właśnie jedno miejsca się nie poruszała, miały one kolor bladego
złota. Wiatr lekko poruszał piórami skrzydeł, a z oddali słyszałam przepiękną
lecz niewiarygodnie smutną muzykę, przemawiała coś do mnie, lecz nie wiedziałam
czy ona mnie woła czy też może przed czymś ostrzega. Po niezbyt długo trwającej
chwili zobaczyłam lecącego ku mnie feniksa. Leciał on od strony słońca, i to on
właśnie śpiewał tą smutną pieśń. Zauważyłam również że im był bliżej mnie tym
bardziej miałam wrażenie że powinnam spadać w dół aby przed nim uciec. Czerwony
ptak wydał z siebie ostatni dźwięk melodii którą nucił, zatrzymał się ok 1o
metrów ode mnie i zaczął płonąć. Był to
straszliwy widok.
W tym samym momencie obudziłam się gwałtownie
siadając na łóżku a w uszach usłyszałam refren piosenki Listen To Your Heart
zespołu Roxette. Popatrzyłam na zegarek była 11:30. Wyciągnęłam słuchawki z
uszu i sprawdziłam czy Jasmine leży w swoim łóżku. Leżała. Dokładnie tak musiało
wyglądać tak że albo była tak schlana albo tak zmęczona że od razu przyszła i
nie rozbierając się rzuciła się na łóżko po czym zasnęła. Wyłączyłam muzykę w
telefonie odłożyłam go na szafkę nocną, pościeliłam łóżko, ubrałam się w to i poszłam do kuchni aby coś zjeść.
W kuchni był tylko Tommy, który też był w piżamach a w jego przypadku
były to tylko spodenki przed kolano w kratkę. Pił czarną kawę i jadł tosty z dżemem truskawkowym.
- Dzień
dobry – powiedział wesoło.
- Hej –
odpowiedziałam. – wyspałeś się?
- No nie
bardzo, właśnie, ale to nic.
- Czemu?
Coś się stało? – spytałam zaskoczona.
- Taa,
Jasmine wróciła koło 5 nad ranem zachlana w trupa i rozwaliła pół kuchni, ale
udało się mi Jayowi położyć ją do łóżka, zdziwiłem się że ty się nie obudziłaś,
ale przynajmniej jedno z nas się wyspało.
- Nie
wiedziałam że będzie aż tak źle, choć znam ją bardzo dobrze od tej strony, ale
przeważnie razem szłyśmy na chlanie i wracałyśmy w tym stanie.
- Widzę
że mimo młodego wieku masz doświadczenie w imprezach.
- A ty
co taki zdziwiony? – spytałam jednocześnie parząc sobie kawę.
- No
wiesz nie wiedziałem że lubisz takiego typu party hard. Do tej pory myślałem że wolisz chodzić na
koncerty, a potem grzecznie wracać do domu, w czym zupełnie upewniłem się
wczoraj.
-
Wczoraj nie miałam ochoty na balowanie.
- Taaa?
Ale ja nadal myślę że dalej tak wolisz imprezować.
- I mam
ci niby udowodnić że potrafię wrócić nad ranem z imprezy najebana w cztery
dupy, a koło południa obudzić się z kacem mordercą?
- Nom,
tylko myślę że jak chcesz to pomiń tego kaca bo to nie jest przyjemne gdy
rzygasz jak kot do kibla.
- Ok,
stoi. Zakład?
- Zakład?
Chyba nie postanowiliście mnie wysłać do psychiatryka?– w tym momencie wyszła
zaspana Jas, pytając z jeszcze zamkniętymi włosami.
-
Jeszcze nie, ale jak będziesz dalej się
tak zachowywała jak wczoraj to bardzo możliwe że cię tam zamkniemy bez pozwolenia
na jakikolwiek sprzeciw. – odpowiedział jej Tommy z szyderczym uśmieszkiem na
ustach.
-
Właśnie zakładamy się z Tommym o to że pójdę na imprezę uchleję się jak świnia
i wrócę do domu na czworakach zupełnie jak ty wczoraj.
-
Hahahaha, chyba nie było aż tak źle, choć nie wiele pamiętam.
- To
może i dobrze. – odpowiedzieliśmy jednocześnie z Tommym, po czym wybuchliśmy
śmiechem. Śmialiśmy się przez najbliższe 15 minut, w tym czasie Jasmine
stwierdziła że musi się ogarnąć i poszła do łazienki, z której po chwili
usłyszeliśmy słowa Kiss You które zapewne wywodziły się z ust Jas, nie umiała
śpiewać, zdecydowanie nie. Podniosłam się z krzesła z zamiarem posprzątania ze
stołu, lecz wyręczył mnie Tommy.
- Mam
pomysł o co się założymy. – powiedział chytrze się uśmiechając.
- Już
się boję ale wal.
- Ok,
jeśli przegrasz wycofując się lub podczas picia powiesz że masz dosyć, myjesz
naczynia do końca wyjazdu za mnie, wszystkie moje kolejki, a jeśli wygrasz ja
myję za ciebie. Co ty na to?
- Spoko
mi pasuje, wołaj Jas, ktoś musi przeciąć zakład.
Po
chwili zakład był przecięty a ja stwierdziłam że muszę wziąć prysznic i
przebrać się w końcu z piżam, wybrałam ten zestaw. Zrobiwszy to, wysuszyłam
włosy, które dzisiaj wyjątkowo ułożyły się w loki więc ich nie związywałam, tylko
opuściłam na plecy. Poszłam do pokoju a Jas skinęła mi głową na znak że trzeba
iść na zakupy. Poszłam więc po torebkę. Wyszłyśmy z domu, a ja spojrzałam na
nią z pytającym spojrzeniem.
Odpowiedziała dopiero po chwili, jednym słowem.
- Harry.
Rozdział II: Miły spacer?
To byli
chłopcy z One Direction.
Zaparło nam
dech w piersiach na dobrą minutę dopóki Liam Payne się nie odezwał:
- Macie
może ochotę z nami usiąść?
- Nie
możemy się zdecydować jaką pizzę zjemy, może mogłybyście nam doradzić, hm? –
zawtórował mu blondyn, Niall Horan.
-Niall,
ty wciąż o jedzeniu, naprawdę jesteś aż tak głodny? Usiądźcie z nami, napijecie
się czegoś? – spytał pełniący rolę najzabawniejszego z nich, Louis Tomlinson. W
tym momencie w końcu mogła się odezwać, spojrzałam na moją przyjaciółkę która
doszła do siebie w tym samym momencie co ja i odpowiedziałam:
- Jasne,
oczywiście, z przyjemnością. - Chłopcy
przesunęli się i usiadłyśmy ja z jednej strony pomiędzy Liamem i Zaynem, a
Jasmine z drugiej pomiędzy Niallem a Harrym. Nie mogłam w to uwierzyć
siedziałyśmy pomiędzy chłopakami naszych marzeń i tak po prostu z nimi
gadaliśmy, z twarzy nie było tego widać ale w myślach darłam się jak pomylona
ze szczęścia, spojrzałam na Jasmine i stwierdziłam że też tak ma. Postanowiłam
się wyluzować żeby nie wyjść na kompletną idiotkę, bo co oni sobie pomyślą pewnie
by nas wyrzucili, zresztą nie chciałam wtedy o tym myśleć.
- Więc,
widzieliśmy was na koncercie i potem zobaczyliśmy was tutaj i doszliśmy do
wniosku czy by was nie zaprosić i poznać jakieś nowe osoby.- powiedziała Harry
Styles zerkając na Jasmine i mnie.
- Dzięki
za zaproszenie, jesteśmy mile zaskoczone.- odpowiedziała mu Jasmine słodko się
uśmiechając do Hazzy, znałam ten uśmiech, coś się szykowało, lecz nie dałam
tego po sobie poznać.
- Więc
jak macie na imiona? Bo nasze chyba znacie, prawda? - spytał Zayn swoim cudownym głose, gdybym
stała pewnie bym upadła a on musiałby złapać mnie w ramiona i… Koniec z tym,
muszę zachowywać się normalnie. Nie byłam jednak w stanie mu odpowiedzieć.,
zrobiła to za mnie Jasmine.
- To
jest India, a ja jestem Jasmine.
-
Ciekawe imię India, czemu takie?- spytał
zadziwiony Zayn.
-Urodziłam
się w Indiach, moja mama zmarła zaraz po porodzie, a tata dał mi tak na imię
żeby uczcić jej pamięć bo to był jej ulubiony kraj. – powiedziałam smutno,
zszedł na zły temat. Czarnowłosy widząc moją minę dodał:
-
Przepraszam, nie chciałem cię urazić – spojrzałam na niego, naprawdę było mu
smutno z tego powodu – Spoko, nie wiedziałeś. – odpowiedziałam, a on się do
mnie zwrócił swoim łobuzerskim uśmiechem, który na mnie zadziałał rozbrajająco.
Naszą chwilę przerwał Niall.
- To
jaką pizzę polecacie? Bo umieram z głodu. – Następnie doradziłyśmy im co mają wziąć
wzięli 3 duże pizze, a raczej ogromne, a my że nie byłyśmy głodne,
stwierdziłyśmy że możemy już wyjść, tak by wypadało w końcu aż tak dobrze
ich nie znałyśmy, więc wstałyśmy z
zamiarem aby porzegnać się z chłopcami, lecz zdarzyło się coś, co obie nas
zaskoczyło.
- A wy
gdzie się wybieracie?- spytał Liam.
- No
właśnie? – Przytaknął mu szybko Luis.
- Chyba
nie zamierzałyście wyjść?- dodał Harry.
- No
jasne że nie zamierzał, prawda India? –powiedział Zayn patrząc mi prosto w oczy
łapiąc mnie delikatnie za nadgarstek i pociągając w dół, abym z powrotem
usiadła obok niego. Nie potrafiłam mu odmówić, sami rozumiecie. Jasmine też
usiadła.
- No to
dobrze, już myślałem że chcecie nas opuścić. – powiedział loczuś.
-
Naprawdę? – spytała figlarnie Jas. Zaczęli się przekomarzać i dołączył do nich
Louis, Liam z Niallem poruszyli jakiś fascynujący oczywiście tylko według nich
temat, więc Zayn na mnie spojrzał dziwnie a ja spytałam nie wiedząc o co może
mu chodzić.
- No co?
- Nic,
masz ładne oczy, takie dzikie, podobają mi się.
- Dziękuję za komplement, więc odwdzięczę się
tym samym, podoba mi się jak tańczysz.
- O nie,
chyba się ze mnie nie naśmiewasz? Bo to może się dla ciebie źle skończyć.
-
Naprawdę? Ciekawa jestem jak, skoro nawet mnie nie znasz.
- Znam
cię. Masz na imię India i masz piękne oczy, a w tej chwili poproszę cię o numer
i wiem że mi go podasz bo chcę się z
tobą umówić. – w tym momencie zrobiło mi się słabo z wrażenia.
- Ach tak? A jeśli mam chłopaka? – spytałam,
oczywiście to była nie prawda ale on o tym nie wiedział a ja lubię grać
niedostępną.
- A
masz? – spytał szczerze zasmucony?
-
Niestety nie.
-
Żartujesz? Taka świetna dziewczyna…
- No cóż
chyba nie wszyscy myślą tak jak ty?
- To
dasz mi swój numer?
- Ok.
Ale zadzwoń dopiero po 12.
- Czemu
tak?
- Bo muszę się wyspać, hahahaha! – podałam mu
swój numer na serwetce i napisałam imię,
raczej wątpiłam żeby je zapamiętał, w końcu był znaną gwiazdą i w ogóle
miał chyba dużo na głowie. Chłopaki
zjedli pizzę i stwierdziliśmy że czas się zbierać, więc wstaliśmy, Louis
poszedł zapłacić i powiedział że zamówi sobie osobną taksówkę bo jedzie Eleonor.
Niall i Liam poszli jeszcze do Sturbacksa i powiedzieli reszcie że spotkają się
w hotelu. A Harry z Jasmine zniknęli gdzieś nie wiadomo kiedy, więc zostaliśmy
z Zaynem sami. Przyszedł mi sms od
Jasmine więc go przeczytałam głośno:
- ,,Wrócę późno albo jutr, kryj mnie jbc,
papapa:P” kurwa nooo, jak ja teraz do domu wrócę?
- A
daleko mieszkacie? – spytał Zayn.
- Nie,
kilka przecznic, ale mimo wszystko raczej boje się chodzić w nocy sama po Nowym
Yorku. Ale jestem na nią wkurzona, zabiję ją chyba jak wróci, no ładnie jeszcze
mi telefon padł.
- Nie
martw się, odprowadzę cię jeśli chcesz. – zaproponował.
- Serio?
Ojej dzięki ci bardzo, chociaż wiesz że
nie musisz.
- Muszę,
ale i tak spacer z tobą to przyjemność. – powiedział, otwierając przede mną
drzwi pizzerii.
- Znowu
to robisz! - zaśmiałam się.
- Co
takiego? – spytał niewinnie, jak gdyby nie wiedział o co mi chodzi.
-
Prawisz mi nie prawdziwe komplementy.
- Nie
prawdziwe? Sugerujesz że kłamię?
-
Oczywiście że nie, ale jeszcze nie wiesz czy spacer ze mną to przyjemność, więc
nie możesz tak powiedzieć.
- No
dobrze, więc musimy to sprawdzić, a potem ci powiem jak mi było.
- Ok. - chociaż jego ostatnie słowa dziwnie
zabrzmiały. Idąc cały czas gadaliśmy o wszystkim i o niczym, pod domem
Tommy’ego i Jay’a, Zayn zadzwonił po taksówkę, i przez te chwile czekając na
nią miał nadzieję chyba że go pocałuję, niestety w tym momencie zauważyłam
zapalające się światło i nadjeżdżającą taksówką, pożegnałam się z nim i poszłam
do mieszkania, czułam że czekała mnie długa rozmowa i wyjaśnienia o to gdzie podziała
się Jasmine, lecz miałam to gdzieś bo właśnie przeżyłam najcudowniejszy wieczór
w moim życiu i miałam nadzieję że jeszcze spotkam się z Zaynem.
Rozdział I: Stolik 69
Nazywam
się India i opowiem wam historię moją i mojej przyjaciółki Jasmine. Poznałyśmy
się rozpoczynając szkołę średnią, ponieważ przydzielono nas do tej samej klasy.
Następnie okazało się że mamy dużo wspólnych zajęć, siedziałyśmy więc w tej
samej ławce na geografii, biologii, literaturze współczesnej i matmie a także
miałyśmy razem w-f. Na pierwszej wspólnej lekcji postanowiłam z nią pogadać, w
końcu nowa szkoła i w ogóle. Przegadałyśmy całą lekcje, zauważył to nauczycie i
musiałyśmy zostać po lekcjach w kozie. Tam oczywiście też gadałyśmy. Od tej
pory zrobiłyśmy się nie rozłączne, mówiłyśmy sobie o wszystkim nawet
najskrytsze tajemnice, te o których wiedziałyśmy tylko my same. Robiłyśmy
głupie rzeczy z których się śmiałyśmy, na wakacjach malowałyśmy włosy na różne
kolory, wspólnie się uczyłyśmy, czytałyśmy książki o wampirach, wilkołakach i
upadłych aniołach, a także wspólnie płakałyśmy i śmiałyśmy się zaraz potem.
Jasmine była blondynką, włosy miała do łopatek były niezwykle proste,( ja żeby
takie mieć musiałabym chyba z godzinę prostować)zawsze je nosiła rozpuszczone i
była wysoka, nosiła też okulary z powodu nie małej wady wzroku podobnie jak ja.
To właśnie oczy miałyśmy wspólne a raczej takie same, chociaż nie do końca, ona
miała w nich taką nutę spokoju, a moje zadziorny błysk. Ale kolor miały ten sam
– szaro niebieskie. Nie posiadały konkretnego koloru, były inne niż wszystkie,
a czasami takie zwyczajne, w ogóle nie wyróżniające się. Ja natomiast miałam
długie do pasa grubo kręcone brązowe włosy, które zawsze nosiłam związane
wysoko w kitce, z pojedynczymi pasmami niesfornie wystającymi po bokach głowy,
również byłam wysoka i szczupła, różniłyśmy się też nieco stylem ubierania.
Jasmine wolała zwykłe rurki ładną dopasowaną do swojej figury bluzkę, zawsze
nosiła buty na obcasie, zresztą dziwnie wyglądała na płaskim, i uwielbiała
nosić dużo biżuterii zwłaszcza pierścionków. Ja natomiast też lubiłam rurki,
ale wolałam chodzić w spodenkach aby pokazywać nogi które zawsze miałam
opalone, do tego nosiłam koszulki z dużym dekoltem i czadowe kurtki, miałam ich
bardzo dużo i wciąż było mi ich mało, z butów przeważnie nosiłam kowbojki za
kostkę lub trampki converse , a z biżuterii miałam tylko parę rzeczy które były
ściśle dopasowane do stroju. W szkole uważali nas za papużki nierozłączki,
podobałyśmy się chłopakom, choć nie byłyśmy szkolnymi divami. Inni wiedzieli że
z nami się nie zadziera, więc miałyśmy ogólnie luz. Obie uwielbiałyśmy zespół
One Direction. Pięciu boskich chłopaków, lecz każda z nas miała swojego
ulubieńca, ja Zayna, Jasmine Harry’ego. Byłyśmy ich fankami lecz stąpałyśmy
twardo na ziemi i miałyśmy też nadzieję
że spotkamy tych normalnych chłopaków którymi nie są członkami sławnego boy
bandu i będą to ci jedyni. Gdy się poznałyśmy,
obie miałyśmy za sobą po pierwszej miłości a także w przypadku Jasmine po
drugiej. Po zakończeniu szkoły średniej i po niezłym napisaniu matur,
postanowiłyśmy że zrobimy sobie rok przerwy przed rozpoczęciem studiów,
ponieważ obie nie miałyśmy jeszcze planów co chcemy studiować. Postanowiłyśmy
więc odwiedzić znajomych Jasmine, którzy zaprosili nas do Nowego Yorku. Mnie
jeszcze nie znali i obawiałam się czy mnie polubią. Jasmine zapewniała mnie że
na pewno i nie będą nas chcieli nas stamtąd wypuścić. No i tak było.
Spędziliśmy z Tommy’m i Jay’em całe wakacje, i potem również dużo czasu bo
stwierdziłyśmy że będzie świetnym pomysłem jak pójdziemy na studia w Nowym
Yorku i tam zamieszkamy. Na wakacjach jednak wydarzyło się coś niezwykłego.
Jasmine zakochała się w Jay’u, i zaczęli chodzić ze sobą. Zanim jednak ich miłość się rozkręciła i w
ogóle do czegokolwiek doszło, byłyśmy na koncercie 1D. Był wspaniały, chłopaki
jak zawsze byli świetni i w ogóle, stałyśmy w pierwszym rzędzie. Po koncercie
poszłyśmy na pizzę bo od popołudnia nic nie jadłyśmy i lekko przymierałyśmy
głodem. Zamówiłyśmy dużą z ananasem na
jednej połowie a na drugiej z czarnymi oliwkami, które uwielbiała Jasmine.
Siedząc tak jedząc i gadając z podekscytowaniem nie zauważyłyśmy nawet że
podszedł do nas kelner, podał nam karteczkę z informacją, abyśmy podeszły do
stolika nr 69. Po krótki namyśle stwierdziłyśmy że to pewnie Tommy i Jay
również przyszli coś zjeść a my ich nie zauważyliśmy i postanowili nas zaprosić
do siebie, więc wstałyśmy zapłaciłyśmy za pizzę i podeszłyśmy do stolika 69.
Podchodząc do stolika, musiałyśmy się upewnić czy to na pewno ten i czy czasami
nas nit w konia nie robi bo przy tym właśnie stoliku siedziało właśnie pięciu
zabójczo przystojnych facetów, z którymi spędziłyśmy dzisiejszy wieczór.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


