Zaczęłam podśpiewywać piosenkę z radia, doskonale pamiętając słowa. Miotła w moich rękach zamieniła się w mikrofon. Tańczyłam po całym salonie który teraz był pusty po wielkim sprzątaniu, głośno śpiewając i czując się świetnie z tym co robiłam. Kochałam śpiewać i tańczyć, nie mogłabym z tego zrezygnować choćby nie wiadomo co się stało. Tata zawsze mnie w tym wspierał i mówił że taki talent trzeba wykorzystać. Śpiewając nawet nie zauważyłam jak wszedł młody chłopak o jasnych włosach z okularami na nosie lekko obsuniętymi w dół. Ubrany był w jasny garnitur a w jednej ręce trzymał telefon komórkowy a w drugiej teczkę na dokumenty. Obróciłam się z miotłą śpiewając ostatnią powtórkę refrenu. Stanęłam jak w ryta patrząc na niego z otwartymi ze zmieszania ustami.
- Świetnie śpiewasz, powinna pani robić to zawodowo - powiedział, a ja lekko się zarumieniłam. - Przepraszam jeśli Cię przestraszyłem, jestem agentem od spraw nieruchomości.
- A tak, no jasne, jestem India Coulahan.
- Wiem, dzwoniła pani, chce pani sprzedać dom?
- Tak, to ten dom. I niech mi pan mówi India. Tak będzie lepiej.
- No tak, jestem James, James Knockville. Rozejrzałem się na zewnątrz, jest w dobrym stanie, co prawda trochę to wszystko potrwa, ale tak piękny dom na pewno szybko sprzedamy.
- Zaproponowałabym ci żebyś usiadł, ale nie ma gdzie już wszystko posprzątałam.
- Nie musiałaś się z tym spieszyć.
- Musiałam, wyjeżdżam do Nowego Yorku, dlatego sprzedaję ten dom, jest dla mnie samej za duży a tam są moi przyjaciele.
- Więc będziemy się jakoś komunikować, pokarz mi wnętrze a potem podpiszesz papiery jeśli jesteś zdecydowana, oczywiście - powiedział a ja oprowadziłam go po domu pokazując mu wszystkie pomieszczenia. Następnie zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie nadal stały blaty na których Jem rozłożył papiery dotyczące sprzedaży domu, przejrzałam je wszystkie dokładnie i wzięłam długopis z torebki, po czym podpisałam potrzebne dokumenty.
- No to tyle na dzisiaj, oto moja wizytówka, będę dzwonił na ten numer który zostawiłaś wcześniej w razie jakichś informacji.
- Dziękuję za wszystko, będę w Nowym Yorku więc będę musiała tu przyjechać.
- A o to się nie martw, to ja przyjadę, w końcu klient nasz pan. Tak więc do widzenia i miłej podróży.
- No tak, i dziękuję, Do widzenia.- Powiedziałam i pożegnałam się z Jamesem, zamykając za nim drzwi. Moi znajomi pojechali odwiedzić rodziców Jes. Czekałam więc na nic na werandzie. Przyjechali i ruszyliśmy w drogę do Nowego Yorku. Do nowego domu.
Tydzień później:
Odkąd wróciłam do Nowego Yorku, nie rozmawiałam z Zaynem i nie widziałam się z nim. Nie miałam czasu i trochę jakby go unikałam. Po rozmowie przez telefon kilka dni wcześniej gdy byłam jeszcze w domu. Dzisiaj wysłałam mu pierwszego sms'a, od tamtej pory. Powiedział mi wtedy że zobaczymy się dopiero za jakiś czas bo dostali kilka dni wolnego i chce pojechać do rodziny do Wielkiej Brytanii. Myślałam że od tamtej pory on sam zadzwoni albo napisze chociaż wiadomość, a ja sama nie chciałam mu się narzucać. Napisałam mu więc dzisiaj co u niego i w ogóle. Minęła godzina, a od niego nadal brak jakichkolwiek wieści. Siedziałam na swoim łóżku gdy nagle zadzwonił telefon, myśląc że to Zayn odbierając natychmiast:
- Hej, co tam?
- Cześć, w porządku ale dzwonię żeby ci powiedzieć że mamy chętnego do kupna twojego mieszkania. -To był James, nie Zayn. Ogarnęło mnie rozczarowanie.
- Aha, no tak - wydukałam tylko.
- Co nie cieszysz się? Nie brzmisz zbyt wesoło.
- Cieszę się, tylko myślałam że zadzwoni ktoś inny.
- Aha, no cóż, więc jutro o 15 w Rain Cafe przy piątej Alei? Musimy z nim omówić szczegóły, pokazałem mu wczoraj dom i jest bardziej niż zainteresowany.
- Okej, to pa. - powiedziałam na odchodnym i znów rzuciłam się na łóżko. Byłam wkurzona na samą siebie że myślałam o Zaynie jako o kimś ważniejszym niż przyjaciel, ale najwidoczniej się myliłam. Po kilku minutach do pokoju weszła Jassmine. Usiadła na brzegu łóżka i spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami:
- Dalej nic? - spytała, doskonale wiedziałam o czym mówi a raczej o kim. Skinęłam głową siadając na łóżku.
- Chodź, pójdziemy na zakupy i do kosmetyczki, poprawi ci to humor. - powiedziała, a ja wstałam z łóżka posłusznie.
- Ale w tym chyba nie pójdziesz? Co prawda mężczyźni nie mięli by nic przeciwko ale... - spojrzałam w dół na swoje ubranie. Od rana chodziłam w samych majtkach i podkoszulku.
- Faktycznie, masz rację zaraz coś na siebie włożę. - Podeszłam do szafy i po kilku minutach weszłam do salonu ubrana w to. Wyszłyśmy kierując się do jakiegoś dużego centrum handlowego. Obeszłyśmy parę sklepów kupując parę nowych rzeczy, po drodze zobaczyłam salon fryzjerski i stwierdziłam że powinnam zmienić fryzurę. Poszłam i obcięłam nieco włosy, kilka pasemek pomalowałam na czerwono a kilka na niebiesko. Czułam się o wiele lepiej po takim dniu dla siebie. Na koniec poszłyśmy jeszcze do supermarketu by zrobić małe zakupy żeby nam śmierć głodowa w oczy nie zajrzała. Oznajmiłam Jas że dzisiaj na kolacje zjemy Spaghetti. Patrzyłam na makaron zastanawiając się który byłby lepszy, gdy moje rozmyślania przerwała szturchająca mnie Jassmine.
- O co chodzi? - spytałam lekko poirytowana.
- Już wiem czemu Zayn nie odpisywał. Spójrz tam. - powiedziała wskazując na korytarz galerii za szybą supermarketu. Chłopak szedł trzymając za rękę nieco niższą od siebie blondynkę, z różowymi końcówkami i mocnym makijażem, Zayn niósł kubek z kawą ze Sturbuckas. Byłam pewna że w tym momencie moje ciśnienie wzrosło i to dużo. Powiedziałam Jas żeby zapłaciła za zakupy a ja wyszłam ze sklepu kierując się prosto na nich ze spuszczoną głową tak aby wyglądało to niezauważenie. W ręce trzymałam torby z zakupami i swoją torebkę. Zbliżyłam się do nich z naprzeciwka i "nie chcący" szturchnęłam go łokciem. W tym momencie jego kubek przechylił się i wylał na jego spodnie a Zayn spojrzał na nie rozpoznają moją zdenerwowaną minę, następnie spojrzał na dziewczynę którą przed chwilą trzymał za rękę a ona odsunęła się od niego oblanego gorącą kawą.
- Ja ci to wytłumaczę... - zaczął chaotycznie w moim kierunku.
- Tylko winny się tłumaczy, i nie musisz mi dziękować - spojrzałam na jego ochlapaną koszulkę - i tak była beznadziejna. -Powiedziawszy to odwróciłam się na pięcie i szybko wyszłam ze sklepu zanim ktokolwiek cokolwiek zauważył. Po moich oczach zaczęły powoli spływać łzy. Zawiodłam się na chłopaku kolejny raz.
- Zaproponowałabym ci żebyś usiadł, ale nie ma gdzie już wszystko posprzątałam.
- Nie musiałaś się z tym spieszyć.
- Musiałam, wyjeżdżam do Nowego Yorku, dlatego sprzedaję ten dom, jest dla mnie samej za duży a tam są moi przyjaciele.
- Więc będziemy się jakoś komunikować, pokarz mi wnętrze a potem podpiszesz papiery jeśli jesteś zdecydowana, oczywiście - powiedział a ja oprowadziłam go po domu pokazując mu wszystkie pomieszczenia. Następnie zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie nadal stały blaty na których Jem rozłożył papiery dotyczące sprzedaży domu, przejrzałam je wszystkie dokładnie i wzięłam długopis z torebki, po czym podpisałam potrzebne dokumenty.
- No to tyle na dzisiaj, oto moja wizytówka, będę dzwonił na ten numer który zostawiłaś wcześniej w razie jakichś informacji.
- Dziękuję za wszystko, będę w Nowym Yorku więc będę musiała tu przyjechać.
- A o to się nie martw, to ja przyjadę, w końcu klient nasz pan. Tak więc do widzenia i miłej podróży.
- No tak, i dziękuję, Do widzenia.- Powiedziałam i pożegnałam się z Jamesem, zamykając za nim drzwi. Moi znajomi pojechali odwiedzić rodziców Jes. Czekałam więc na nic na werandzie. Przyjechali i ruszyliśmy w drogę do Nowego Yorku. Do nowego domu.
Tydzień później:
Odkąd wróciłam do Nowego Yorku, nie rozmawiałam z Zaynem i nie widziałam się z nim. Nie miałam czasu i trochę jakby go unikałam. Po rozmowie przez telefon kilka dni wcześniej gdy byłam jeszcze w domu. Dzisiaj wysłałam mu pierwszego sms'a, od tamtej pory. Powiedział mi wtedy że zobaczymy się dopiero za jakiś czas bo dostali kilka dni wolnego i chce pojechać do rodziny do Wielkiej Brytanii. Myślałam że od tamtej pory on sam zadzwoni albo napisze chociaż wiadomość, a ja sama nie chciałam mu się narzucać. Napisałam mu więc dzisiaj co u niego i w ogóle. Minęła godzina, a od niego nadal brak jakichkolwiek wieści. Siedziałam na swoim łóżku gdy nagle zadzwonił telefon, myśląc że to Zayn odbierając natychmiast:
- Hej, co tam?
- Cześć, w porządku ale dzwonię żeby ci powiedzieć że mamy chętnego do kupna twojego mieszkania. -To był James, nie Zayn. Ogarnęło mnie rozczarowanie.
- Aha, no tak - wydukałam tylko.
- Co nie cieszysz się? Nie brzmisz zbyt wesoło.
- Cieszę się, tylko myślałam że zadzwoni ktoś inny.
- Aha, no cóż, więc jutro o 15 w Rain Cafe przy piątej Alei? Musimy z nim omówić szczegóły, pokazałem mu wczoraj dom i jest bardziej niż zainteresowany.
- Okej, to pa. - powiedziałam na odchodnym i znów rzuciłam się na łóżko. Byłam wkurzona na samą siebie że myślałam o Zaynie jako o kimś ważniejszym niż przyjaciel, ale najwidoczniej się myliłam. Po kilku minutach do pokoju weszła Jassmine. Usiadła na brzegu łóżka i spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami:
- Dalej nic? - spytała, doskonale wiedziałam o czym mówi a raczej o kim. Skinęłam głową siadając na łóżku.
- Chodź, pójdziemy na zakupy i do kosmetyczki, poprawi ci to humor. - powiedziała, a ja wstałam z łóżka posłusznie.
- Ale w tym chyba nie pójdziesz? Co prawda mężczyźni nie mięli by nic przeciwko ale... - spojrzałam w dół na swoje ubranie. Od rana chodziłam w samych majtkach i podkoszulku.
- Faktycznie, masz rację zaraz coś na siebie włożę. - Podeszłam do szafy i po kilku minutach weszłam do salonu ubrana w to. Wyszłyśmy kierując się do jakiegoś dużego centrum handlowego. Obeszłyśmy parę sklepów kupując parę nowych rzeczy, po drodze zobaczyłam salon fryzjerski i stwierdziłam że powinnam zmienić fryzurę. Poszłam i obcięłam nieco włosy, kilka pasemek pomalowałam na czerwono a kilka na niebiesko. Czułam się o wiele lepiej po takim dniu dla siebie. Na koniec poszłyśmy jeszcze do supermarketu by zrobić małe zakupy żeby nam śmierć głodowa w oczy nie zajrzała. Oznajmiłam Jas że dzisiaj na kolacje zjemy Spaghetti. Patrzyłam na makaron zastanawiając się który byłby lepszy, gdy moje rozmyślania przerwała szturchająca mnie Jassmine.
- O co chodzi? - spytałam lekko poirytowana.
- Już wiem czemu Zayn nie odpisywał. Spójrz tam. - powiedziała wskazując na korytarz galerii za szybą supermarketu. Chłopak szedł trzymając za rękę nieco niższą od siebie blondynkę, z różowymi końcówkami i mocnym makijażem, Zayn niósł kubek z kawą ze Sturbuckas. Byłam pewna że w tym momencie moje ciśnienie wzrosło i to dużo. Powiedziałam Jas żeby zapłaciła za zakupy a ja wyszłam ze sklepu kierując się prosto na nich ze spuszczoną głową tak aby wyglądało to niezauważenie. W ręce trzymałam torby z zakupami i swoją torebkę. Zbliżyłam się do nich z naprzeciwka i "nie chcący" szturchnęłam go łokciem. W tym momencie jego kubek przechylił się i wylał na jego spodnie a Zayn spojrzał na nie rozpoznają moją zdenerwowaną minę, następnie spojrzał na dziewczynę którą przed chwilą trzymał za rękę a ona odsunęła się od niego oblanego gorącą kawą.
- Ja ci to wytłumaczę... - zaczął chaotycznie w moim kierunku.
- Tylko winny się tłumaczy, i nie musisz mi dziękować - spojrzałam na jego ochlapaną koszulkę - i tak była beznadziejna. -Powiedziawszy to odwróciłam się na pięcie i szybko wyszłam ze sklepu zanim ktokolwiek cokolwiek zauważył. Po moich oczach zaczęły powoli spływać łzy. Zawiodłam się na chłopaku kolejny raz.
Świetny rozdział, ale nie rozumiem, jak Zayn mógł jej to zrobić. To smutne ;(
OdpowiedzUsuńPisz dalej bo masz wielki talent :>
błagam wstaw już kolejną część
OdpowiedzUsuńwstawie jak bedzie jeszczze dwóch obserwójcych bloga:D
UsuńDawaj szybko następny pliss <3 Kocham, kocham, kocham !
OdpowiedzUsuńPisz, pisz, pisz! Jesteś świetna! :* <3
OdpowiedzUsuńSzybko !! PISZ !!
OdpowiedzUsuń