- Witaj, ty zapewne jesteś India, twój ojciec mi dużo
o tobie mówił, chodź tobie o mnie pewnie nie. Jestem Chandni Saraswati.
- Dzień dobry, ma pani rację nie znam pani w ogóle,
ojciec nigdy nie wspominał… Powiedział tylko że w razie jego …
- Rozumiem. Chciałabym z tobą porozmawiać o tobie.
- O mnie? – zapytałam zdziwiona.
- Tak, o tobie. Nie wiem ile wiesz o twojej matce i
twoim pochodzeniu, ale chciałabym ci wszystko opowiedzieć. Jeśli mi na to
oczywiście pozwolisz.
- No jasne, to znaczy tak. Proszę bardzo niech pani
usiądzie. – Wskazałam jej ręką kanapę. Kobieta usiadła i ja również na stojącym
obok fotelu. Ciszę przerwała Jas.
- My pojedziemy do moich rodziców a potem zrobimy
małe zakupy, także zastawimy was samych. Do zobaczenia, do widzenia pani
Saraswati. – powiedziała otwierając frontowe drzwi i pozwalając wyjść najpierw
chłopakom. Kobieta odpowiedziała jej uśmiechem a Jas wyszła, zamykając cicho
drzwi.
- No więc, niech pani zacznie. – Powiedziałam pocierając
nerwowo ręce o kolana.
- Wiesz że nie przypadkowo masz na imię India. Twoja
mama pochodzi z Indii, a ja jestem jej matką. Poczekaj, chciałabym żebyś mi nie
przerywała, usłyszysz to co chcę ci powiedzieć a potem będziesz mogłam mówić,
dobrze? – I nie czekając na odpowiedź kontynuowała dalej. – To prawda że twoja
matka nie żyje i to prawda że zmarła przy twoim porodzie. Kochała cię ponad
swoje życie, twojego ojca również, chodź nie byli w związku małżeńskim. Twoja
matka miała na imię Rishima co znaczy promień księżyca, wyjechała do Ameryki wraz z starszą siostrą Sanchali,
obiecały mi i ojcu że wrócą, Rishima pojechała na studia dostała stypendium z
uniwersytetu, natomiast Sanchali kazał jechać ich ojciec a mój mąż, aby
pilnowała młodszą siostrę i chroniła przed innymi głupstwami. Rishima była
bardzo zdolna i miała bardzo dużo energii, uwielbiała tańczyć i śpiewać, miała
do tego talent. Była tam rok, przyjechała na wakacje do domu, do Indii. Gdy
zwykle była bardzo otwarta, wtedy prawie nic nie mówiła. W końcu Sanchali
powiedziała że twoja matka jest w ciąży z amerykańskim chłopakiem. Nie było jej
wtedy w domu, poszła wysłać ostatni list do twojego ojca. Kazała mu w nim
przyjechać. Była w 7 miesiącu ciąży, choć nie było w ogóle prawie po niej tego
widać. Twój ojciec zabronił wychodzić jej z domu, byłby to dla rodziny straszny
wstyd, młoda dziewczyna bez męża w ciąży która w dodatku przyjechała po
pierwszym roku studiów na wakacje. Przeciwstawiała się ojcu, lecz co ona sama
mogła zrobić, nie chciała skrzywdzić nie narodzonego dziecka więc siedziała w
domu. Miesiąc później przyjechał twój ojciec. Powiedział że on się nią
zaopiekuje, a także dzieckiem. Pojawiły się jednak problemy, Rishima
zachorowała ciężko. Została w domu, zadzwoniliśmy po lekarza, powiedział że
jeśli chce uratować dziecko będzie musiała urodzić je już teraz, ale może
umrzeć podczas porodu. Chyba wiesz jaką decyzję podjęła twoja matka. Nie
mówiliśmy jej co ma robić. Kochało ją wiele osób i wiele osób cierpiało po jej
śmierci. Twój ojciec dał ci na imię India bo tak chciała moja córka, ale masz
też drugie imię które również jest zapisane w akcie urodzenia, brzmi ono Rhea.
Twój ojciec postanowił wziąć cię do Ameryki, nie broniliśmy mu tego, lecz przyrzekł
że będzie się z nami kontaktował i wysyłał listy, a w razie wypadku wezwie nas.
Przez cały czas pisał do nas i wysyłał twoje zdjęcia. Jesteś bardzo podobna do
matki, bardziej z charakteru niż z wyglądu ale masz jej oczy.
- Czyli jest pani moją… Moją babcią? – spytałam z wahaniem
w głosie.
- Tak, tak można powiedzieć.
- Ja, ja muszę to wszystko przemyśleć dobrze? Jeśli
by pai mogła niech mi pani zostawi
adres, a ja się skontaktuję.
- Oczywiście. – Podałam jej kartkę z szuflady i
długopis. Napisała na nim adres i wręczyła mi kartkę do ręki, po czym wstała,
złapałam ją za ramię, miałam do niej na obecną chwilę do niej jeszcze jedno
pytanie.
- Pani teraz
mieszka tutaj, kiedy się pani tu przeprowadziła?
- Po śmierci męża, przyjechałam do córki,
wydaliśmy ją za mąż w Indiach, ale jej mąż w sprawach biznesowych musiał tu
przyjechać, przeprowadzili się oboje tutaj kilka lat temu do Nowego Yorku.
- Aha, dziękuję.
- Nie ma za co Rhea, drogie dziecko. Do widzenia.
- Do widzenia pani. – Wyszła a ja zamknęłam za nią drzwi. W
przedpokoju nad szafką na buty wisiało lustro, zdobione srebrną ramą.
Spojrzałam w swoje odbicie, w swoje szaro-niebieskie oczy które, wcześniej
zwróciły moją uwagę u kobiety która wyszła z mojego domu przed chwilą. Moja
matka pochodziła z Indii. Moje włosy zawsze były ciemne, lecz w tej chwili
ujrzałam w sobie coś innego, jakieś egzotyczne indyjskie cechy. Już wiem po kim
umiem śpiewać i tańczyć, po mamie. Ojciec miał drewniane ucho i dwie lewe nogi.
Moje myśli przerwał dzwonek telefonu komórkowego. To był Zayn.
Fajny chyba zostanę tu na dłużej :*
OdpowiedzUsuńZajebiste wszystkie rozdziały <3 :*
OdpowiedzUsuń