niedziela, 12 maja 2013

Rozdział IV: Uniknięcia

Doszłyśmy do naszej ulubionej knajpki, zamówiłyśmy dwie kawy i zaczęłyśmy rozmowę, w sumie nie zdziwiło mnie to co mówiła, czyli że świetnie się bawiła i że Harry ją pocałował, czego mogłam się spodziewać ale jak doszła do końca swojego opowiadania, gdzie się schlała to wzięła głęboki oddech chcąc coś ukryć.
- No co zrobiłaś, znam tę minę mnie nie oszukasz.
- Ja byłam pijana i wgl, a potem po prostu sobie poszłam, ja… - zaczęła się plątać w zeznaniach.
- Gadaj konkretnie bo krokietem w łeb dostaniesz.
- Przespałam się z Harrym, a potem po prostu uciekłam.
- ŻE KURWA, GADAJĄCA OD RZECZY PRZYJACIÓŁKO CO? – szczęka mi opadła, a z niej wychlapała się herbata.
- Nie każ mi tego powtarzać. To cholernie dziwne, nawet numeru telefonu ani nic.
- Ja pierdole, kurwa mać, co teraz zrobisz?
- A jak myślisz po co z tobą gadam na ten temat, nie mam pojęcia co mam zrobić geniuszu.
- Ok, nie unoś się tak. Ale wiesz że ja nie mogę ci w żaden sposób pomóc.
- No tak, wiem, po prostu to zignoruję, jak się odezwie to dobrze a jak nie to nic na to nie poradzę, bo w sumie i tak wiem że między nami nic nie będzie a ja jestem zainteresowana kimś innym, bardziej realnym.
- Chyba nawet wiem kim. –Na tym zakończyłyśmy rozmowę o 1D,a przeszłyśmy do zakładu między mną a Tommy. Umówiliśmy się na dzisiaj, Jay i Jas mieli iść z nami jako żeby nam towarzyszyć, i żeby nie było żadnych przekrętów. Wróciłyśmy  około 18, zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Chłopaki poszli jeszcze tylko po jakieś zakupy bo lodówka zaczęła świecić pustkami. Wrócili po jakieś pół godziny i poszli się przebrać, ja ubrałam się w to a Jas w to. Ruszyliśmy wszyscy do drzwi a Tommy powiedział głośno:
- Ruszamy na balety! -  po czym wyszliśmy z domu, w którym zostawiłam telefon, dzisiaj nawet nie zwracając na niego uwagi przez cały dzień, był wyciszony i leżał pod poduszką więc nie wiedziałam nawet że ktoś dzwonił. Tej nocy wiele się działo. Jas i Jay, w sumie nie pili z nami tylko siedzieli, gadali, i śmiali się z wygłupów moich i Tommy’ego. A my w każdym pubie, piliśmy coraz to większe i większe ilości alkoholu.  Będąc w Gatsby, jednym z pubów, tańczyłam na stole razem z Tommy, nie byłam jeszcze bardzo nawalona, ale wystarczająco by mieć odwagę zatańczyć na stole. Wszyscy oczywiście zwrócili na nas uwagę Tommy zszedł ze stołu, a w tym momencie zaczęła lecieć piosenka ABBY lecz w wykonaniu Amandy Sayfried Gimme! Gimme! Gimme!. Zaczęłam śpiewać, więc barman zaproponował mi karaoke, zgodziłam się i poszłam na scenę, a wkoło zabrzmiały oklaski, które tylko dodały mi odwagi, po drodze zgarnęłam jeszcze dwa shoty, poprawiłam włosy, i zaczęłam śpiewać i tańczyć od początku piosenki. Słowa znałam na pamięć bo uwielbiałam stare piosenki, a zwłaszcza tę.  Zaczęłam też tańczyć według jakiegoś bliżej nie znanego mi układu tanecznego, ale ludziom się podobało, więc mogłam się tylko cieszyć. Po pierwszej zwrotce zobaczyłam że Tommy wychodzi z toalety więc postanowiłam ruszyć ku niemu z mikrofonem w ręce śpiewając refren:
- Gimme! Gimme! Gimme a man after midnight!  Won't somebody help me chase the shadows away? – zaśpiewałam mu prosto w twarz rzucając wyzwanie i podając mikrofon. Pobiegłam w tym czasie do Dj’a po drugi mikrofon jako że swój dałam Tommy’emu.
- Gimme! Gimme! Gimme a girl after midnight! Take me through the darkness to the break of the day! – skończył śmiało chłopak zmieniając trochę słowa, po chwili rozpoczynając drugą zwrotkę wskakując na scenę obok mnie i śpiewając równie dobrze co ja. Tańczyliśmy obeje, uzupełniając się krokami.  Piosenkę skończyliśmy uśmiechając się od ucha do ucha. Zeszliśmy ze sceny kierując ku Jay’owi i Jasmine, kiedy ktoś złapał mnie za rmię i obrócił tym samym obracając Tommy’ego. Okazało się że był to Zayn.
- Mogę pogadać z twoją dziewczyną przez chwilę? -  spytał mulat.
- India nie jest moją dziewczyną, ale pozwalam ci z nią pogadać jako z moją przyjaciółką. A tak wgl jestem Tommy, a ty? Bo skądś cię chyba znam.
- Osobiście to raczej nie, bo też bym wiedział, ale jestem Zayn Malik. – odpowiedział myśląc że jego imię i nazwisko podpowie coś Tommy’emu.
- Zaraz, zaraz – teraz spojrzał na mnie – czy to nie jest czasami członek zespołu który ty  jesteś fanką? Byłyście wczoraj z Jasmine na koncercie, czekaj jak on się nazywał… - jego mina wyrażała intensywne myślenie.
- One Direction, nie wysilaj się już bo zakładam że i tak byś nie zgadł.
- Hej, ja tu jestem! – zwrócił na siebie uwagę Zayn.
- Ok, to ja spadam,  zostawiam was samych, pogadajcie sobie.
- Dobra, idź już!
- Potem wracamy do zakładu. – powiedział i znikną w tłumie ludzi.
- No więc milo cię znów widzieć. – powiedziałam do Zayna.
- Mnie też. Wy na serio nie jesteście razem? – spytał chłopak ze szczerym zdziwieniem w oczach.
- Na serio, a czego pytasz?
- To wasze zachowanie na scenie i wgl, wyglądało jakby to była wasza piosenka, i macie jakiś specjalny układ czy coś, a wcześnie jeszcze na ty stole, nie powiem zwróciliście uwagę na siebie chba wszystkich w ty klubie, Niall nawet film nagrał na pamiątkę.
- Nie jesteśmy razem i nigdy nie byliśmy, jesteśmy po prostu dobrymi przyjaciółmi, a założyłam się z nim o to czy potrafię się ostro bawić i raczej nie chce go przegrać, więc daję z siebie wszystko.
- No chyba że tak, chciałem zapytać czemu nie odbierałaś telefonu ode mnie. Dzwoniłem przez cały dzień, mając nadzieję że odbierzesz i pogadamy.
- O kurwa, kompletnie o nim zapomniałam i nawet go teraz przy sobie nie mam. Przepraszam cię bardzo, nie wiedziałam. Z kim jesteś tutaj?
- Z Niallem, był Harry i Louis, ale wyszli jakieś 15 minut tem mówiąc że muszą się przewietrzyć, ale jeszcze nie wrócili.
- To może dołączycie do nas, teraz idziemy do 22’th?
- Ok , zadzwonię do Niall’a. – powiedział wyciągając telefon z kieszeni.
- Nie musisz dzwonić, tu jestem. – to był Niall, który właśnie wpychał sobie do buzi garść orzeszków w serze.
- O to dobrze, idziemy z nimi co ty na to?
- Nie ja mam dość, zresztą głodny jestem, zadzwoniłem sobie już po taksówkę, wrócę do hotelu, ale ty idź.
- Dobra, to my idziemy, uważaj na siebie żarłoku. – powiedział, i odeszliśmy do stolika przy którym siedzieli Jay, Tommy i Jas.
- Hej, India, powiem ci coś tylko się na mnie nie wściekaj, dobra? – spytał robiąc minę smutnego psiaka.
- Co zrobiłeś?
- Właściwie to niewiele, tylko przyszedł właściciel tego lokalu i powiedział że za tydzień jest noc piosenek musicalowych i spytał czy byśmy nie wzięli udziału, a ja się zgodziłam, i nas zapisał, i musimy wziąć udział, nie można się wycofać.
- No wreszcie zaproponowałeś kolejną imprezę, już myślałam że nudny jesteś. – powiedziałam, a on zrobił zdziwioną minę.
- Mówiłam ci że się zgodzi, znam ją lepiej od ciebie, więc przegrywasz zakład, dawaj dychę.
- Hahaha, już wiem co zaśpiewamy.
- Dobra idziemy dalej, bo coś tu za długo siedzimy. – Wyszliśmy z klubu, kierując się w stronę następnego. A potem było ich jeszcze kilka. Pamiętam że wróciliśmy około 5 rano, ja i Tommy, słaniając się na nogach, ledwo zmieściliśmy się w drzwi głośno się śmiejąc, Zayna, odprowadziliśmy do Hotelu, a Jay i Jasmine byli całkowicie trzeźwi ale zmęczeni. Nie pamiętam za wiele, ale śnił  mi się dziwny sen, że jakiś chłopak grzebie w wiaderku na szampana, po czym, wyciąga innego, i tak jeszcze trzech innych, widziałam go z daleka, wszystko działo się na jakiejś scenie w teatrze, myślałam że to magik, ale podchodząc bliżej, zauważyłam że był to Liam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz