-
Przegrałeś zakład – powiedziałam, zwalając jajecznicę na talerz, a brudną
patelnie wrzucając do zlewu. – Myjesz naczynia.
-
Myślałem że mi darujesz, z ciebie to normalnie zła kobieta jest.
-
Przyznaj że ty mi byś nie darował, więc ja nie zamierzam ci odpuścić. –
powiedziałam i wyszłam z kuchni do salonu siadając obok mojej przyjaciółki.
Zjadłam, i poszłam odnieść talerz. Wchodząc wyszczerzyłam się do Tommy’ego
podłym uśmieszkiem i dołożyłam talerz do sterty brudnych naczyń, po czym
poszłam do pokoju i spojrzałam na telefon. Dwadzieścia sześć wiadomości z
wczoraj i 2 z dziś, wszystkie z jednego numeru, domyśliłam się że to Zayn. W
tym momencie, telefon znowu zadzwonił, odebrałam więc go.
-
Słucham?
- Hej tu
Zayn, chyba się domyśliłaś, co?
- Tak,
nie trudno było zgadnąć.
-
Chciałem zapytać czy bardzo cię kac męczy – zapytał chichocząc cicho, ale
usłyszałam przez telefon.
- Nie
śmiej się, wcale nie mam kaca, a ty?
- Ja też
nie. Spotkamy się dzisiaj morze?
- Ok,
możemy iść na spacer do Central Parku, jak chcesz.
- Spoko,
podejdę pod ciebie za jakąś godzinę. To Pa. – Rozłączyliśmy się, włożyłam
telefon do kieszeni i poszłam do salonu z szerokim uśmiechem na twarzy.
-
Wybierasz się gdzieś? – spytała Jas.
- Tak
idę na spacer.
- I to
wprawia cię w takie szczęście? Z kim idziesz?- zaczęła wypytywać , uśmiechając
się podejrzliwie.
- A
zgadnij!
- Niech
pomyślę… - zrobiła myślącą minę, i zaczęła się pukać palcem po brodzie, Ha – ha
bardzo śmieszne – pomyślałam sobie. – Już wiem to Zayn Malik, bożyszcze
nastolatek z całego świata! No nieźle ci się udało.
- To nie
tak, my po prostu idziemy na spacer, jak para kumpli.
- Jasne,
ale jak przyjdziesz z tego spaceru to założę się że już będziecie razem.
- Tak,
naśmiewaj się ze mnie, jak ja tu mam poważny problem!
- Nie
masz się w co ubrać? Pożyczę ci coś.
- A
pożyczysz konkretnie tę czerwoną sukienkę w kwiatki z kołnierzykiem?
- Ale to
moja ulubiona! Nie dam ci jej, zapomnij!
- No weź
pliska, o nic innego cię więcej nie poproszę. -
zrobiłam smutną minkę szczeniaka.
- Nie-e.
- No
weź, a jeśli dzięki tej sukience będę z Zaynem.
- No
dobra…
Przebrałam
się w to, usta pomalowałam czerwoną szminką a rzęsy pociągnęłam tuszem. Tak wyszykowana wyszłam z domu gdyż otrzymałam sms’a
od Zayna że czeka na mnie na dole. Wyszłam na zewnątrz i ujrzałam wspaniałego
chłopaka, w którym nie ukrywam kochałam się na zabój. Uśmiechnął się zawadiacko
gdy mnie zobaczył, czym sprawił, że lekko się zarumieniłam spuszczając głowę i
spoglądając na niego uwodzicielsko.
- To co,
idziemy? – spytał.
- Ależ
oczywiście. – odpowiedziała. Szliśmy, całą drogę rozmawiając o wczorajszej imprezie,
przy okazji okazało się że skórzana kurtka którą zobaczyłam rano była Justin
Biebera. Zayn uświadomił mi kilka faktów z wczorajszej imprezy, powiedział że
mocno zabawiliśmy i musimy to powtórzyć, on przy okazji rozwalił w którymś z
lokali stół, za co zostaliśmy stamtąd wyrzuceni. Muszę przyznać, że pamiętał o
wiele więcej niż ja, co sprawia że trochę mi głupio.
-
Następnym razem muszę wypić trochę mniej. – powiedziałam, gdy właśnie
wchodziliśmy na teren parku.
- Ja mówię
to sobie przed każdą imprezą ale jakoś mi to nie wychodzi, tracę własną wolę i
zbyt daję się ponieść melanżowi czym skutki są rozwalone stoły i inne rzeczy,
którymi wolałbym się nie chwalić.
-
Hahaha, rozumiem sama czasami mam tak samo. Kiedyś jak byłam na ognisku i
poszłam na spacer z chłopakiem, którego teraz nienawidzę ale to mało ważne, byłam
strasznie schlana już wtedy, i weszłam w jakieś jeżyny czy coś, sama nie wiem
ale kłuło i krzyczę do niego „kurwa w jeżyny wlazłam” on odparł żebym stamtąd
wyszła a ja tylko powiedziałam pierdole to i kopnęłam je z czego wyszła
poobdzierana noga, bo byłam w balerinach, potem mi się urwał film i więcej nie
pamiętam.
- To
jeszcze nie tak najgorzej. Hm, muszę ci przyznać że nieźle się zgraliśmy oboje,
niby tacy nie pozorni ale jak się schlejemy to wychodzą nam różne dziwne rzeczy.
- Nom. –
spojrzałam na niego i zauważyłam że jego twarz jest bardzo blisko mojej, odwróciłam
szybko głowę i spojrzałam na jeziorko po którym pływały łabędzie.
- Patrz,
łabędzie, pokarmimy ich? Mam trochę chleba.
- Ok, chodźmy, - powiedział nieco
urażonym tonem Zayn. Resztę spacer – randki spędziliśmy bardzo miło, choć
starałam się aby nie doszło do pocałunku z całych sił, wiedziałam że tego chcę
choć nie teraz, jest jeszcze za wcześnie, boję się kolejnego związku,
pływaliśmy razem po jeziorze w łódce i rozmawialiśmy jak najlepsi przyjaciele,
czułam że mogę mu zaufać.
Zayn odprowadził mnie do domu, po
czym się pożegnaliśmy i on też wrócił do siebie. Weszłam na górę zamknęłam za
sobą drzwi, oparłam się o nie i zagryzłam wargę, pogrążając się w myślach.
Zastanawiałam się właśnie jak będzie następnym razem, gdy przerwał mi głos
Tommy’ego.
- Jak, było na randce, chociaż
właściwie nie wiem dlaczego pytam bo po twojej minie widzę że zajebiście.
- Noo, normalnie mam ochotę
skakać ze szczęścia.
- Ty weź lepiej nie skakaj mi tu bo
dziurę w suficie wyjebiesz, lepiej się przebierz i musimy zacząć ćwiczyć na
piątkowy wieczór.
- Piątkowy wieczór? – spytałam wciąż
zamyślona, gdy ściągałam buty.
- Tak. Konkurs. Pamiętasz?
- A no tak, sorki, idę się
przebrać zjem coś, a ty w tym czasie wydrukuj sobie tekst piosenki Youre the
one That I want, z musicalu Grease.
- Ok, właśnie się
zastanawiałem co wymyśliłaś. – powiedział i poszedł do swojego pokoju aby
wydrukować tekst. Ja w tym czasie poszłam do siebie, przebrałam się w to i
poszłam sobie coś zjeść, zobaczyłam że jest lazania, więc włożyłam sobie
kawałek, wlałam sobie soku i zjadłam. Przyszedł Tommy i zaczęliśmy ćwiczyć. Od
tej pory przez cały tydzień przygotowywaliśmy się prawie w każdej wolnej
chwili, rano chodziliśmy biegać gdzie podczas biegu też ćwiczyliśmy, w związku
z tym nie miałam zbyt wiele czasu by widzieć się z Zaynem, pisaliśmy ze sobą
może w ciągu tego tygodni może ze dwa razy, zaprosiłam go na piątkowy wieczór,
żeby zobaczył mój i Tommy’ego występ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz