czwartek, 23 maja 2013

Rozdział V: Szczęśliwa sukienka

Obudziłam się koło trzeciej, leżałam na swoim łóżku, poduszka obok mnie była obśliniona. Usiadłam na łóżku, i wtedy zauważyłam że nie mam spodni i spałam w staniku, na który miałam założoną czyjąś skórzana kurtkę, byłam w majtkach, a na nogach miałam kowbojki w których wczoraj poszłam imprezować. Wstałam i od razu poszłam do łazienki. Musiałam wziąć prysznic. Po drodze widziałam że Jas ogląda telewizję, ale na szczęście mnie nie zauważyła. Wychodząc z łazienki, zastanawiałam się czyja była kurtka, pomyślałam że pewnie Tommy’ego. Zgłodniałam więc poszłam do kuchni i zrobiłam sobie jajecznice na bekonie z cebulką, smażąc ją wszedł Tommy, ogarnięty, i nie widać było że miał kaca, tak jak po mnie.
- Przegrałeś zakład – powiedziałam, zwalając jajecznicę na talerz, a brudną patelnie wrzucając do zlewu. – Myjesz naczynia.
- Myślałem że mi darujesz, z ciebie to normalnie zła kobieta jest.
- Przyznaj że ty mi byś nie darował, więc ja nie zamierzam ci odpuścić. – powiedziałam i wyszłam z kuchni do salonu siadając obok mojej przyjaciółki. Zjadłam, i poszłam odnieść talerz. Wchodząc wyszczerzyłam się do Tommy’ego podłym uśmieszkiem i dołożyłam talerz do sterty brudnych naczyń, po czym poszłam do pokoju i spojrzałam na telefon. Dwadzieścia sześć wiadomości z wczoraj i 2 z dziś, wszystkie z jednego numeru, domyśliłam się że to Zayn. W tym momencie, telefon znowu zadzwonił, odebrałam więc go.
- Słucham?
- Hej tu Zayn, chyba się domyśliłaś, co?
- Tak, nie trudno było zgadnąć.
- Chciałem zapytać czy bardzo cię kac męczy – zapytał chichocząc cicho, ale usłyszałam przez telefon.
- Nie śmiej się, wcale nie mam kaca, a ty?
- Ja też nie. Spotkamy się dzisiaj morze?
- Ok, możemy iść na spacer do Central Parku, jak chcesz.
- Spoko, podejdę pod ciebie za jakąś godzinę. To Pa. – Rozłączyliśmy się, włożyłam telefon do kieszeni i poszłam do salonu z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Wybierasz się gdzieś? – spytała Jas.
- Tak idę na spacer.
- I to wprawia cię w takie szczęście? Z kim idziesz?- zaczęła wypytywać , uśmiechając się podejrzliwie.
- A zgadnij!
- Niech pomyślę… - zrobiła myślącą minę, i zaczęła się pukać palcem po brodzie, Ha – ha bardzo śmieszne – pomyślałam sobie. – Już wiem to Zayn Malik, bożyszcze nastolatek z całego świata! No nieźle ci się udało.
- To nie tak, my po prostu idziemy na spacer, jak para kumpli.
- Jasne, ale jak przyjdziesz z tego spaceru to założę się że już będziecie razem.
- Tak, naśmiewaj się ze mnie, jak ja tu mam poważny problem!
- Nie masz się w co ubrać? Pożyczę ci coś.
- A pożyczysz konkretnie tę czerwoną sukienkę w kwiatki z kołnierzykiem?
- Ale to moja ulubiona! Nie dam ci jej, zapomnij!
- No weź pliska, o nic innego cię więcej nie poproszę. -  zrobiłam smutną minkę szczeniaka.
- Nie-e.
- No weź, a jeśli dzięki tej sukience będę z Zaynem.
- No dobra…
Przebrałam się w to, usta pomalowałam czerwoną szminką a rzęsy pociągnęłam tuszem. Tak wyszykowana wyszłam z domu gdyż otrzymałam sms’a od Zayna że czeka na mnie na dole. Wyszłam na zewnątrz i ujrzałam wspaniałego chłopaka, w którym nie ukrywam kochałam się na zabój. Uśmiechnął się zawadiacko gdy mnie zobaczył, czym sprawił, że lekko się zarumieniłam spuszczając głowę i spoglądając na niego uwodzicielsko.
- To co, idziemy? – spytał.
- Ależ oczywiście. – odpowiedziała. Szliśmy, całą drogę rozmawiając o wczorajszej imprezie, przy okazji okazało się że skórzana kurtka którą zobaczyłam rano była Justin Biebera. Zayn uświadomił mi kilka faktów z wczorajszej imprezy, powiedział że mocno zabawiliśmy i musimy to powtórzyć, on przy okazji rozwalił w którymś z lokali stół, za co zostaliśmy stamtąd wyrzuceni. Muszę przyznać, że pamiętał o wiele więcej niż ja, co sprawia że trochę mi głupio.
- Następnym razem muszę wypić trochę mniej. – powiedziałam, gdy właśnie wchodziliśmy na teren parku.
- Ja mówię to sobie przed każdą imprezą ale jakoś mi to nie wychodzi, tracę własną wolę i zbyt daję się ponieść melanżowi czym skutki są rozwalone stoły i inne rzeczy, którymi wolałbym się nie chwalić.
- Hahaha, rozumiem sama czasami mam tak samo. Kiedyś jak byłam na ognisku i poszłam na spacer z chłopakiem, którego teraz nienawidzę ale to mało ważne, byłam strasznie schlana już wtedy, i weszłam w jakieś jeżyny czy coś, sama nie wiem ale kłuło i krzyczę do niego „kurwa w jeżyny wlazłam” on odparł żebym stamtąd wyszła a ja tylko powiedziałam pierdole to i kopnęłam je z czego wyszła poobdzierana noga, bo byłam w balerinach, potem mi się urwał film i więcej nie pamiętam.
- To jeszcze nie tak najgorzej. Hm, muszę ci przyznać że nieźle się zgraliśmy oboje, niby tacy nie pozorni ale jak się schlejemy to wychodzą nam różne dziwne rzeczy.
- Nom. – spojrzałam na niego i zauważyłam że jego twarz jest bardzo blisko mojej, odwróciłam szybko głowę i spojrzałam na jeziorko po którym pływały łabędzie.
- Patrz, łabędzie, pokarmimy ich? Mam trochę chleba.
- Ok, chodźmy, - powiedział nieco urażonym tonem Zayn. Resztę spacer – randki spędziliśmy bardzo miło, choć starałam się aby nie doszło do pocałunku z całych sił, wiedziałam że tego chcę choć nie teraz, jest jeszcze za wcześnie, boję się kolejnego związku, pływaliśmy razem po jeziorze w łódce i rozmawialiśmy jak najlepsi przyjaciele, czułam że mogę mu zaufać.
Zayn odprowadził mnie do domu, po czym się pożegnaliśmy i on też wrócił do siebie. Weszłam na górę zamknęłam za sobą drzwi, oparłam się o nie i zagryzłam wargę, pogrążając się w myślach. Zastanawiałam się właśnie jak będzie następnym razem, gdy przerwał mi głos Tommy’ego.
- Jak, było na randce, chociaż właściwie nie wiem dlaczego pytam bo po twojej minie widzę że zajebiście.
- Noo, normalnie mam ochotę skakać ze szczęścia.
- Ty weź lepiej nie skakaj mi tu bo dziurę w suficie wyjebiesz, lepiej się przebierz i musimy zacząć ćwiczyć na piątkowy wieczór.
- Piątkowy wieczór? – spytałam wciąż zamyślona, gdy ściągałam buty.
- Tak. Konkurs. Pamiętasz?
- A no tak, sorki, idę się przebrać zjem coś, a ty w tym czasie wydrukuj sobie tekst piosenki Youre the one That I want, z musicalu Grease.
- Ok, właśnie się zastanawiałem co wymyśliłaś. – powiedział i poszedł do swojego pokoju aby wydrukować tekst. Ja w tym czasie poszłam do siebie, przebrałam się w to i poszłam sobie coś zjeść, zobaczyłam że jest lazania, więc włożyłam sobie kawałek, wlałam sobie soku i zjadłam. Przyszedł Tommy i zaczęliśmy ćwiczyć. Od tej pory przez cały tydzień przygotowywaliśmy się prawie w każdej wolnej chwili, rano chodziliśmy biegać gdzie podczas biegu też ćwiczyliśmy, w związku z tym nie miałam zbyt wiele czasu by widzieć się z Zaynem, pisaliśmy ze sobą może w ciągu tego tygodni może ze dwa razy, zaprosiłam go na piątkowy wieczór, żeby zobaczył mój i Tommy’ego występ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz