niedziela, 12 maja 2013

Rozdział I: Stolik 69

Nazywam się India i opowiem wam historię moją i mojej przyjaciółki Jasmine. Poznałyśmy się rozpoczynając szkołę średnią, ponieważ przydzielono nas do tej samej klasy. Następnie okazało się że mamy dużo wspólnych zajęć, siedziałyśmy więc w tej samej ławce na geografii, biologii, literaturze współczesnej i matmie a także miałyśmy razem w-f. Na pierwszej wspólnej lekcji postanowiłam z nią pogadać, w końcu nowa szkoła i w ogóle. Przegadałyśmy całą lekcje, zauważył to nauczycie i musiałyśmy zostać po lekcjach w kozie. Tam oczywiście też gadałyśmy. Od tej pory zrobiłyśmy się nie rozłączne, mówiłyśmy sobie o wszystkim nawet najskrytsze tajemnice, te o których wiedziałyśmy tylko my same. Robiłyśmy głupie rzeczy z których się śmiałyśmy, na wakacjach malowałyśmy włosy na różne kolory, wspólnie się uczyłyśmy, czytałyśmy książki o wampirach, wilkołakach i upadłych aniołach, a także wspólnie płakałyśmy i śmiałyśmy się zaraz potem. Jasmine była blondynką, włosy miała do łopatek były niezwykle proste,( ja żeby takie mieć musiałabym chyba z godzinę prostować)zawsze je nosiła rozpuszczone i była wysoka, nosiła też okulary z powodu nie małej wady wzroku podobnie jak ja. To właśnie oczy miałyśmy wspólne a raczej takie same, chociaż nie do końca, ona miała w nich taką nutę spokoju, a moje zadziorny błysk. Ale kolor miały ten sam – szaro niebieskie. Nie posiadały konkretnego koloru, były inne niż wszystkie, a czasami takie zwyczajne, w ogóle nie wyróżniające się. Ja natomiast miałam długie do pasa grubo kręcone brązowe włosy, które zawsze nosiłam związane wysoko w kitce, z pojedynczymi pasmami niesfornie wystającymi po bokach głowy, również byłam wysoka i szczupła, różniłyśmy się też nieco stylem ubierania. Jasmine wolała zwykłe rurki ładną dopasowaną do swojej figury bluzkę, zawsze nosiła buty na obcasie, zresztą dziwnie wyglądała na płaskim, i uwielbiała nosić dużo biżuterii zwłaszcza pierścionków. Ja natomiast też lubiłam rurki, ale wolałam chodzić w spodenkach aby pokazywać nogi które zawsze miałam opalone, do tego nosiłam koszulki z dużym dekoltem i czadowe kurtki, miałam ich bardzo dużo i wciąż było mi ich mało, z butów przeważnie nosiłam kowbojki za kostkę lub trampki converse , a z biżuterii miałam tylko parę rzeczy które były ściśle dopasowane do stroju. W szkole uważali nas za papużki nierozłączki, podobałyśmy się chłopakom, choć nie byłyśmy szkolnymi divami. Inni wiedzieli że z nami się nie zadziera, więc miałyśmy ogólnie luz. Obie uwielbiałyśmy zespół One Direction. Pięciu boskich chłopaków, lecz każda z nas miała swojego ulubieńca, ja Zayna, Jasmine Harry’ego. Byłyśmy ich fankami lecz stąpałyśmy twardo na  ziemi i miałyśmy też nadzieję że spotkamy tych normalnych chłopaków którymi nie są członkami sławnego boy bandu i będą to ci jedyni.  Gdy się poznałyśmy, obie miałyśmy za sobą po pierwszej miłości a także w przypadku Jasmine po drugiej. Po zakończeniu szkoły średniej i po niezłym napisaniu matur, postanowiłyśmy że zrobimy sobie rok przerwy przed rozpoczęciem studiów, ponieważ obie nie miałyśmy jeszcze planów co chcemy studiować. Postanowiłyśmy więc odwiedzić znajomych Jasmine, którzy zaprosili nas do Nowego Yorku. Mnie jeszcze nie znali i obawiałam się czy mnie polubią. Jasmine zapewniała mnie że na pewno i nie będą nas chcieli nas stamtąd wypuścić. No i tak było. Spędziliśmy z Tommy’m i Jay’em całe wakacje, i potem również dużo czasu bo stwierdziłyśmy że będzie świetnym pomysłem jak pójdziemy na studia w Nowym Yorku i tam zamieszkamy. Na wakacjach jednak wydarzyło się coś niezwykłego. Jasmine zakochała się w Jay’u, i zaczęli chodzić ze sobą.  Zanim jednak ich miłość się rozkręciła i w ogóle do czegokolwiek doszło, byłyśmy na koncercie 1D. Był wspaniały, chłopaki jak zawsze byli świetni i w ogóle, stałyśmy w pierwszym rzędzie. Po koncercie poszłyśmy na pizzę bo od popołudnia nic nie jadłyśmy i lekko przymierałyśmy głodem.  Zamówiłyśmy dużą z ananasem na jednej połowie a na drugiej z czarnymi oliwkami, które uwielbiała Jasmine. Siedząc tak jedząc i gadając z podekscytowaniem nie zauważyłyśmy nawet że podszedł do nas kelner, podał nam karteczkę z informacją, abyśmy podeszły do stolika nr 69. Po krótki namyśle stwierdziłyśmy że to pewnie Tommy i Jay również przyszli coś zjeść a my ich nie zauważyliśmy i postanowili nas zaprosić do siebie, więc wstałyśmy zapłaciłyśmy za pizzę i podeszłyśmy do stolika 69. Podchodząc do stolika, musiałyśmy się upewnić czy to na pewno ten i czy czasami nas nit w konia nie robi bo przy tym właśnie stoliku siedziało właśnie pięciu zabójczo przystojnych facetów, z którymi spędziłyśmy dzisiejszy wieczór.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz